Trwa spór o wrocławską porodówkę na Chałubińskiego. Personel i pacjentki wyszły na ulicę

2020-09-18 16:03 Patrycja Nawrocka
protest szpital
Autor: Patrycja Nawrocka

Personel i pacjentki Kliniki Ginekologii i Położnictwa przy Chałubińskiego we Wrocławiu protestowali dziś pod urzędem wojewódzkim. Sprzeciw dotyczy decyzji wojewody, że placówka ma przyjmować tylko kobiety w ciąży zakażone koronawirusem. Pacjentki zostały już ewakuowane, a klinika na razie stoi pusta.

Od 15 września placówka, decyzją wojewody, przyjmuje tylko ciężarne, u których wykryto zakażenie koronawirusem. A to nie podoba się pracownikom, lekarzom i pacjentkom.

- Ja muszę chronić te największe szpitale i wolę mieć pewien element w jednym zamknięcia, ograniczenia w szpitalu, który jest wąskospecjalistyczny. Rozparcelowanie tych porodów na trzy inne szpitale jest możliwe - mówi wojewoda Jarosław Obremski.

Pikietę o godz 14.00 w piątek przed urzędem wojewódzkim zorganizował Dolnośląski Ruch Kobiet. Jego przedstawicielki podkreślały, że to jedyny szpital w regionie do którego przywożono dziewczynki będące ofiarami przemocy seksualnej. A przede wszystkim szpital przyjmował pacjentki onkologicznie, czy z cukrzycą.

Lekarze i położne, które przyszły na protest obawiają się też o swoje posady. Do końca września, mimo ani jednej pacjentki z covid-19, mają pracować w normalnym trybie. Później nie wiadomo.

- Nikt przecież nie będzie utrzymywał pracowników w pustostanie, obawiam się zwolnienia - mówi położna Izabela Dudziak-Bąk.

- Dokładnie za dziesięć dni miałam być przyjęta na cesarskie cięcie. A to, że wojewoda mówi, że znajdziemy miejsca w innych placówka, to bzdura, byłam i na Borowskiej i na Brochowie i na Kamieńskiego, nigdzie nie ma miejsc - mówiła przyszła mama, Weronika Drzemiek.

Ze szpitala zostało ewakuowanych kilkadziesiąt pacjentek.