Wolontariusze Schroniska na Paluchu ostro o nowych procedurach adopcyjnych: "Stawiają zwierzęta na drugim miejscu!"

2021-05-18 21:35
Wolontariuszka Olga Szafranow z psem Rufusem
Autor: Aleksandra Boczkowska

Nie wykluczajcie nas z procesu adopcyjnego - apelują wolontariusze Schroniska na Paluchu. Ich zdaniem nowa procedura adopcyjna ogranicza ich rolę do minimum i jednocześnie do minimum skraca czas adopcji. A to wcale nie jest dobre dla zwierząt ze schroniska. Wolontariusze napisali w tej sprawie list otwarty do władz placówki i władz miasta.

Nowy dron mazowieckiej policji

Bez spacerów i wizyt przedadopcyjnych

Nowa procedura rzeczywiście ogranicza niektóre aspekty. Nie będzie obowiązkowych wizyt przedadopcyjnych. Nie będzie też obowiązkowych spacerów psa z przyszłymi domownikami.

- Nie mogę wprowadzić obowiązkowej wizytacji w domu osoby adoptującej. Jest to jego prywatne miejsce, jest osobą pełnoletnią i ma pełną zdolność do czynności prawnych - mówi dyrektor Schroniska na Paluchu, Henryk Strzelczyk. Wizyta domowa będzie możliwa, jeśli osoba zainteresowana adopcją wyrazi taką chęć. Ale nie będzie to obowiązkiem. Zmiany w procedurach nie wzięły się znikąd. Do dyrekcji dotarły głosy o tym, że łatwiej o adopcję w innych schroniskach, niż "na Paluchu".

- Proces adopcyjny nie może trwać miesiąc czy półtora miesiąca. Ten, kto jako pierwszy zaczął ubiegać się o adopcję, zniechęca się i może się poczuć źle traktowany lub lekceważony - mówi dyrektor Strzelczyk. Wpływ na długość procedur miały między innymi właśnie wizyty przedadopcyjne, spacery a także pojawianie się kolejnych domów zainteresowanych adopcją danego zwierzaka. Teraz takie "dobieranie" rodzin zainteresowanych adopcją danego zwierzaka ma trwać maksymalnie tydzień.

Jednak pewnych procedur ominąć się nie da. Zwłaszcza, jeśli adopcja ma być bezpieczna. - Wyobraźmy sobie co będzie się działo w sytuacji, gdy psy będą trafiały do domów niesprawdzonych pod względem bezpieczeństwa. My nie będziemy wiedzieli, jak te zwierzęta będą się zachowywały w danej dzielnicy, czy potrafią zaakceptować wszystkich domowników - mówi wolontariuszka schroniska z Grupy 9, Olga Szafranow. - Nie widzę w jaki sposób miałoby to poprawić komfort osób adoptujących.

Zarówno spacery z domownikami jak i odwiedzanie mieszkań prowadzili zazwyczaj wolontariusze. A nie powinni tego robić choćby z powodów prawnych, bo nie będąc pracownikami placówki nie mogą mieć dostępu do danych osobowych. - Jeśli do schroniska w ciągu roku trafiają 4 tysiące zwierząt, to można przyjąć, że ja pozyskuje dane 4 tysięcy osób, które oddają zwierzęta i które te zwierzęta adoptują. Ustawa o ochronie danych osobowych jest bezlitosna, ja te dane chronić muszę - mówi dyrektor placówki.

Tymi danymi jest choćby adres, który wolontariusze musieliby poznać w przypadku przedadopcyjnej wizyty domowej. Problem rozwiązałaby w tym zakresie praca opiekunów. Prawnie są oni pracownikami schroniska, więc mogą mieć dostęp do danych. Jednak jest ich około 20 i są zajęci bieżącą pracą związaną z funkcjonowaniem schroniska. Wolontariuszy jest ponad 300. Ich zdaniem właściwy inspektor ochrony danych powinien sprawdzić, czy nie ma prawnych możliwości, aby w określonych przypadkach poznawali oni dane osobowe osób zainteresowanych adopcją.

Sprzeciw na zawołanie

Nowością w całej procedurze jest tak zwana instytucja sprzeciwu, który zgłosić może osoba starająca się o adopcję, gdy tylko odczuje taką potrzebę. - Jako jednostka publiczna powinniśmy zapewnić transparentność. Z instytucji sprzeciwu skorzystać może osoba, która uzna że w procesie oceny jej oferty adopcyjnej popełniono błąd lub nie uwzględniono rzeczy, które są istotne do wyboru domu dla danego zwierzęcia - mówi dyrektor Strzelczyk. To również zdaniem wolontariuszy nie jest dobrym rozwiązaniem. - Protest zostanie wniesiony do dyrektora, który podejmie decyzję nieodwoływalną - mówi Olga Szafranow.

Według wolontariuszy, nowa procedura będzie przeprowadzana w pośpiechu i bez odpowiedniego dopasowania. A to tylko zwiększy skalę nieudanych adopcji, czyli sytuacji, w której zwierzęta wracają z domów adopcyjnych, bo z jakiegoś powodu się w nim nie zaklimatyzowały.

Pełen list otwarty wolontariuszy znajdziecie pod TYM LINKIEM.Odpowiedź dyrektora schroniska na list została opublikowana na TEJ STRONIE.

Masz dla nas ciekawy temat lub jesteś świadkiem wyjątkowego zdarzenia? Napisz do nas na adres online@grupazpr.pl. Czekamy na zdjęcia, filmy i newsy z Waszej okolicy!

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE