Uciekli przed ogniem, spali na trawnikach. Koszmar turystów z Polski na Rodos

i

Autor: AP Uciekli przed ogniem, spali na trawnikach. Koszmar turystów z Polski na Rodos

Dramat w Grecji

Polscy turyści ewakuowani z Korfu w Grecji z powodu szalejącego pożaru. Biura odwołują loty na wyspę

Władze Grecji z powodu szalejących pożarów nakazały ewakuację pięciu kolejnych miejscowości na wyspie Korfu. Z wyspy ewakuowano również polskich turystów, a polskie biura podróży odwołały najbliższe loty w tym kierunku. Podobnie jest na Rodos. Turystów ewakuują mieszkańcy. Małe lokalne łodzie zabierają z Rodos najpierw dzieci i kobiety, a następnie wracają po mężczyzn.

Pożary szaleją w Grecji. Ewakuacja Korfu

"Ministerstwo Sportu i Turystyki aktywnie monitoruje sytuację i jest w bezpośrednim kontakcie z polskimi turystami w Grecji. Dzisiaj odbędzie się spotkanie z touroperatorami, których największa liczba klientów przebywa obecnie w Grecji" - powiedział w poniedziałek PAP wiceminister sportu i turystyki Andrzej Gut-Mostowy.

Pożary szaleją od kilku dni na Rodos, którą opuścić musiało ponad 30 tys. osób. Greckie władze twierdzą, że była to największa ewakuacja w historii kraju. Rząd w Atenach powołał specjalny sztab kryzysowy, który ma za zadanie kierować akcją ewakuacji zagranicznych turystów.

W poniedziałek rano grecka straż pożarna poinformowała, że strażacy walczyli przez całą noc z pożarami również w tych popularnych miejscach letniego wypoczynku, jak:

  • Kreta
  • Korfu
  • Rodos
  • Eubea
  • w okolicy miasta Ejo na Peloponezie 
  • w innych regionach Grecji

W niedzielne popołudnie w pobliżu wsi Perithia na wyspie Korfu greckie służby wszczęły alarm w związku z pożarem, który tam się pojawił. Natychmiast zdecydowano się na ewakuację pięciu miejscowości: Santa, Megoula, Porta, Palia Perithia oraz Sinies. Ich mieszkańcy mają się udać do rybackiej wioski Kasiopi. To kolejny pożar w Grecji. Od tygodnia trwa tam walka z pożarem na wyspie Rodos. Uczestniczyło w nich w niedzielę 266 strażaków, kilkuset ochotników. Do tego wykorzystano 10 samolotów i 8 helikopterów do gaszenia pożarów z powietrza. 

Mieszkańcy wyspy Rodos są cały czas ewakuowani. Do tej pory w bezpieczne miejsca przeniesiono ok. 16 tys. osób lądem, i 3 tys. z pomocą łodzi. Ewakuacje prowadzono z miejscowości Kiotari, Gennadi, Pylona, Laerma, Lardo, Lindos, Kalathos, Malona, Asklipieio, Pefkos, Massari, Haraki. Ewakuowano mnie tylko mieszkańców, ale również turystów, w tym tych z Polski. 

Pożary w Grecji

Zobacz wstrząsające zdjęcia

Wycieczki ITAKA, Rainbow odwołane

Biura podróży odwołują loty. 

Biuro Podróży Rainbow przekazało na Facebooku, iż anulowane zostały poniedziałkowe przyloty do hoteli: Costa Lindia, Ilyssion, White Olive Premium Lindos, Lindos Breeze, Labranda Kiotari Miraluna i Lindos White Hotel & Suites. Jak podkreślono, klienci dostali możliwość przepisania na "inną imprezę Rainbow lub zwrotu środków".

"Pozostałe obiekty z naszej oferty na Rodos nie są zagrożone. Sytuacja na miejscu nie wpływa bezpieczeństwo naszych Turystów i mogą oni normalnie korzystać ze wszystkich udogodnień" – poinformowało biuro Rainbow.

Jak poinformowało na Facebooku Biuro Podróży Itaka, klienci, którzy mieli zaplanowany wylot na wypoczynek w dniu 24 lipca br. w hotelach Lindos Village Resort & Spa, Lindos Royal, Sun Beach, Ekaterini, Stafilia Beach, Ledras, Kolymbia Sky, Niriides, Myrina Beach lub Memphis Beach, mogą zamienić rezerwację na inną wybraną ofertę, dostępną aktualnie w sprzedaży lub bezkosztową rezygnację.

Dodano, że "hotele na północy wyspy, które stanowią większość naszej oferty wypoczynkowej na Rodos funkcjonują bez zakłóceń". Wskazano, iż w przypadku, kiedy klienci hoteli z terenów nie objętych pożarami wyrażą chęć zmiany, to również im zostanie umożliwiona zmiana rezerwacji na wybraną ofertę.

Niemiecki koncern turystyczny TUI przekazał, że odwołał do 25 lipca wszystkie loty na wyspę, a brytyjskie tanie linie lotnicze Jet2 zawiesiły niedzielne połączenia na Rodos. Również tureckie linie Corendon Airlines odwołały loty na wyspę.

Ewakuacja Rodos: od soboty koczujemy w sali konferencyjnej

Turyści trafili do hotelu w Lindos. "Myśleliśmy, że tam będziemy przekwaterowani. Ale tam ponad trzy godziny siedzieliśmy w recepcji, na podłodze. W trakcie tego oczekiwania pojawiały się informacje, że tworzona jest jakaś lista, kto ewentualnie chce być przekwaterowany, a kto chce wcześniej wracać do Polski. Zadeklarowałam, że chcemy wracać" - wyjaśnia pani Agnieszka.

Dodaje, że sama też próbowała zarezerwować loty do Polski, ale było to niemożliwe.

"Z tego hotelu w Lindos autokary zabrały nas do hotelu Rodos Palace. Wszyscy turyści zrozumieli, że będziemy tam zakwaterowani w pokojach zastępczych. Rezydentka zaznaczyła nas na liście, że przyjechaliśmy i skierowano nas na salę konferencyjną. Jesteśmy tam od soboty od godz. 21.30. Śpimy na podłodze z dziećmi, toaleta to umywalka. Ludzie zabierali obrusy ze stołów, żeby się przykryć, brali leżaki z basenu, poduszki z foteli z korytarza" - opowiada pani Agnieszka.

Dodaje, że najgorszy jest brak jakiejkolwiek informacji. "W niedzielę mieliśmy co godzinę lub dwie spotkanie z naszymi rezydentami, którzy kazali nam po prostu czekać i nigdzie się nie ruszać" - relacjonuje pani Agnieszka.

Turystka wraz z rodziną dopiero w poniedziałek po południu dostała w końcu informację, że wieczorem będą mogli wrócić do Polski samolotem.

Biura podróży odwołują wycieczki i loty na Rodos

Z powodu szalejących w tych rejonach pożarów polskie biura podróży odwołały zaplanowane wycieczki i loty do południowej części Rodos. Jak podaje Gazeta Wyborcza, tylko jedno biuro podróży całkowicie zrezygnowało z lotów na Rodos. Inne biura proponują zmianę hoteli na te położone wyżej wyspy, która obecnie jest bezpieczna, bądź zmianę terminu lub kierunku wycieczki. 

Sytuację na wyspie monitoruje MSZ i Polska ambasada. Ich komunikaty można znaleźć w mediach społecznościowych. Informacje można też uzyskać pod numerem alarmowym dyżurnego ambasady polskiej: +30 693 655 4629. 

W niedzielę polskie MSZ przekazało, że w związku z obecną sytuacją pożarową w Grecji MSZ oraz ambasada RP w Atenach na bieżąco monitorują sytuację i pozostają w kontakcie z polskimi turystami. Resort podkreślił, że obecnie życie obywateli polskich nie jest zagrożone.

"W związku z obecną sytuacją pożarową w Grecji MSZ oraz Ambasada RP w Atenach na bieżąco monitorują sytuację i pozostają w kontakcie z polskimi turystami. Obecnie życie obywateli polskich nie jest zagrożone. Obsługą logistyczną turystów zajmują się miejscowe służby oraz biura podróży, które są odpowiedzialne za ich pobyt w Grecji" - podkreślił resort dyplomacji w wydanym w niedzielę komunikacie.

MSZ podkreśla, że ambasada RP w Atenach przez cały czas informuje o zagrożeniach i działaniach służb miejscowych za pośrednictwem mediów społecznościowych oraz poprzez udostępniony telefon alarmowy +30 693 655 46 29.

Pożary szaleją od kilku dni na Rodos, którą opuścić musiało ponad 30 tys. osób. W niedzielę grecka policja podawała, że z wyspy udało się już wywieźć łodziami 3 tys. osób. Greckie władze twierdzą, że była to największa ewakuacja w historii kraju. Rząd w Atenach powołał specjalny sztab kryzysowy, który ma za zadanie kierować akcją ewakuacji zagranicznych turystów.

Rodos płonie

Wymarzone wakacje zamieniły się w koszmar. Horror Polaków na Rodos
Listen on Spreaker.