Lubelscy kardiolodzy z SPSK4 wszczepili najmniejszy na świecie rozrusznik serca [AUDIO, ZDJĘCIA]

2021-05-07 18:33 Mateusz Kasiak

Jest wielkości pastylki, ma długość równą średnicy dwuzłotówki. Specjaliści ze Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie przeprowadzili innowacyjną operację implantacji najmniejszego stymulatora serca na świecie. 66-letni pacjent czuje się dobrze.

Do zabiegu, który przeprowadził zespół w składzie: dr hab. Andrzej Głowniak oraz dr Marcin Janowski, został zakwalifikowany 66-letni pacjent cierpiący z powodu całkowitego bloku przedsionkowo-komorowego skutkującego bardzo wolną akcją serca lub całkowitym jej brakiem.

- To pierwsza tego typu operacja na Lubelszczyźnie i jedna z niewielu wykonywanych w Polsce - mówi nam prof. Andrzej Głowniak, kierownik Klinicznego Oddziału Elektrokardiologii SPSK4.

- Mimo że podobne technicznie zabiegi wykonujemy w klinice od trzech lat, ten był wyjątkowy. Innowacyjność tej metody polega na postępie technologii, dzięki czemu możemy dotrzeć do większej liczby pacjentów. Stymulator wielkości kapsułki witaminowej wszczepiany jest drogą przezżylną bezpośrednio do jam serca, do prawej komory, przez niewielkie nakłucie. Mimo że jest w prawej komorze, potrafi czytać sygnał z przedsionków. W przypadku tradycyjnego rozrusznika to nie jest możliwe - wyjaśnia profesor.

Dodajmy, że starsze generacyjnie rozruszniki dwujamowe wszczepia się w górnej części klatki piersiowej, podskórnie, poniżej obojczyka i łączy z sercem przy użyciu przewodów elektrycznych nazywanych „elektrodami”.

Nowe rozwiązania skutkują rzadszymi powikłania. Jeśli się zdarzają, związane są z autouszkodzeniami stymulatora. Należy jednak podkreślić, że w przypadku powszechnie stosowanych rozruszników, komplikacje długofalowe i tak w 90 proc. związane są z elektrodami (odelektrodowe zapalenie wsierdzia).

Stymulator bezelektrodowy

Mikrostymulatory jednak nie mają elektrod. - Po wszczepieniu do mięśnia prawej komory, urządzenie wrasta tam i nie potrzebuje elektrody. Można powiedzieć, że samo niejako jest elektrodą - tłumaczy kardiolog.

Żywotność mikrorozrusznika jest na razie podobna do tradycyjnych. Pacjenci muszą je wymieniać średnio co 10-12 lat. - Główną zaletą stymulatorów jest więc wspomniany brak elektrod. Pacjent go nie czuje. Może żyć normalnie, prowadzić aktywne życie czy uprawiać sporty kontaktowe - mówi prof. Głowniak.

Lubelscy lekarze szacują, że wykonają ok. 20-30 tego typu zabiegów rocznie. Wszystko będzie też zależało od zaleceń i przeciwwskazań oraz refundacji urządzeń.

- To ostatnie nas niestety ogranicza. Tym bardziej cieszy nas dobra współpraca z dyrekcją Lubelskiego Oddziału NFZ, która wychodzi naszym pacjentom naprzeciw - podkreśla lekarz.

Zabieg przeprowadzono w nowoczesnym Klinicznym Oddziale Elektrokardiologii. Oddział stanowi zmodernizowaną część Kliniki Kardiologii SPSK4.

Najmniejszy rozrusznik serca. Nowoczesny oddział i szczepienia pacjentów sercowo-naczyniowych. Rozmowa Mateusza Kasiaka z prof. Andrzejem Głowniakiem: