wypadek A1

i

Autor: mat. policji

Wypadek na A1

Wypadek na A1. Adwokat z Łodzi był pasażerem BMW!

2023-10-11 13:50

Potwierdziły się wcześniejsze doniesienia medialne. Jednym z pasażerów BMW, prowadzonego przez Sebastiana M., był adwokat z Łodzi. Mężczyzna potwierdził w rozmowie z Gazetą Wyborczą, że jest świadkiem w sprawie tragicznego wypadku i jednocześnie nie zgodził się na opublikowanie jakichkolwiek informacji, które mogłyby ułatwić ustalenie jego tożsamości.

O tym, że pasażerem BMW, które spowodowało tragiczny wypadek na A1, mógł być adwokat z Łodzi, jako pierwsza poinformowała Wirtualna Polska. Teraz Gazeta Wyborcza potwierdziła wcześniejsze doniesienia medialne. W rozmowie z gazetą łódzki prawnik potwierdził, że był jednym z pasażerów BMW, a także, że ma status świadka w sprawie wypadku.

Mężczyzna podkreślił, że nie zgadza się na upublicznienie jakichkolwiek informacji, które mogłyby ułatwić ustalenie jego tożsamości. Odniósł się także do komentarzy internautów, które sugerują, że jest spokrewniony z jedną z prawicowych posłanek.

– Nie potwierdzam tych wszystkich internetowych rewelacji i „zarzutów". One są wyssane z palca. Podjąłem decyzję, że na razie nie będę rozmawiał z mediami – powiedział „Gazecie Wyborczej" adwokat.

Z doniesień Gazety Wyborczej wynika, że adwokat poinformował dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej o tym, że był pasażerem wypadku na A1. Rada nie wszczęła w tej sprawie postępowania dyscyplinarnego.

– Żadne pismo do ORA w tej sprawie nie wpłynęło, a nie widzimy tu podstaw, żeby wszczynać jakieś postępowanie z urzędu. Jeżeli jakakolwiek skarga wpłynie, to oczywiście będzie jej nadany bieg pod kątem ewentualnego wszczęcia postępowania dyscyplinarnego - zaznaczyła rzecznika ORA, Anna Mrożewska w rozmowie z GW.

Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku na autostradzie A1 doszło 16 września. W pożarze auta marki KIA zginęli rodzice oraz ich 5-letni syn. Bezpośrednio po wypadku strażacy przekazali, że "doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych". Jednakże dwa dni później piotrkowska policja wydała komunikat, w którym poinformowała, że "kierujący pojazdem kia na chwilę obecną z niewyjaśnionych przyczyn uderzył w bariery energochłonne, następnie auto zapaliło się". Wywołało to burzę w mediach społecznościowych, a 24 września policja wydała kolejne stanowisko, w którym napisano, że w wypadku brały udział oba pojazdy.

Wkrótce za kierowcą bmw wydano list gończy, ujawniony został wizerunek Sebastiana M. Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim zarzuciła mu spowodowanie śmiertelnego wypadku. Mężczyzna był poszukiwany na podstawie czerwonej noty Interpolu. Ostatecznie został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a obecnie trwa postępowanie ekstradycyjne.

Spłonęli w aucie, bo staranował ich pirat z BMW