Szkoły to jedne z największych ognisk koronawirusa! Dzieci łapią koronawirusa na zajęciach

2020-10-16 9:08 WB PAP
Szkoła
Autor: Unsplash

Dzieci, które są hospitalizowane z powodu COVID-19, najczęściej zakażają się w szkołach lub przedszkolach. Na szczęście w Polsce nie było do tej pory ofiar śmiertelnych wśród dzieci. Szkoły ruszyły we wrześniu w standardowym trybie nauczania, pomimo wielu ostrzeżeń i protestów ze strony środowiska nauczycielskiego oraz rodziców i uczniów.

dr Lidia Stopyra to specjalistka, która pełni funkcję ordynatora Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu im. S. Żeromskiego w Krakowie, podkreśliła, że dzieci, w przeciwieństwie do dorosłych, w przebiegu COVID-19 rzadko wymagają respiratora.

Do szpitala Żeromskiego trafiają najcięższe przypadki. 30 łóżek zawsze jest zajęte. Znaczna część małych pacjentów ma poważne choroby współistniejące, w tym nowotwory i choroby autoimmunologiczne, genetyczne – dzieci takie biorą leki (np. chemioterapia), które obniżają odporność. Są także przypadki dzieci po operacjach, w tym po wypadkach.

Poza typowymi objawami w przypadku COVID-19 u dzieci mogą występować również objawy neurologiczne, np. przejściowe niedowłady, zaburzenia mowy, co – jak zwróciła uwagę lekarz – rzadko zdarza się w przypadku innych wirusowych chorób dziecięcych. Częste są odwodnienia. Dzieci tracąc smak i węch przestają jeść i pić. Niemowlęta często w takich sytuacjach trzeba nawadniać dożylnie.

Szkoły to główne ogniska wśród dzieci. Brak ofiar śmiertelnych

Na szczęście w Polsce nie było jeszcze przypadków dzieci, które zmarły z powodu COVID-19. We Francji, Wielkiej Brytanii czy USA – niestety odnotowano takie, ale były one najczęściej związane z chorobą Kawasakiego.

– powiedziała PAP dr Stopyra.

Zwracając uwagę na rosnącą liczbę pacjentów z ognisk szkolnych i przedszkolnych oceniła, że przyrost zakażeń wciąż będzie lawinowy, ponieważ nadal jest szereg miejsc, w których maseczek się nie nosi – a takimi miejscami są właśnie szkoły i przedszkola. Na dziecięcym oddziale zakaźnym, w którym pracuje, nie ma zakażeń wśród personelu, a testy wykonywane są wielokrotnie.

Problemy szpitali to przede wszystkim brak rąk do pracy

Specjalistka, zapytana o problemy, z jakimi borykają się pediatrzy, specjaliści chorób zakaźnych, zwróciła uwagę na „bałagan” w systemie, ale i na braki kadrowe spowodowane zbyt niską liczbą lekarzy i pielęgniarek. Jej zdaniem zbyt późno włączono w diagnostykę i leczenie COVID-19 jednostki podstawowej opieki zdrowotnej.

Mówiąc o problemach służby zdrowia zauważyła, że o ile da się nadrobić braki w wyposażeniu szpitali – bo to jest kwestia finansowa i organizacyjna, to braku specjalistów od chorób zakaźnych i innych pracowników medycznych, w tym pielęgniarek, „nie da się nadrobić w krótkim czasie ”, „a samo łóżko i sprzęt chorego nie wyleczy”.

ESKA XD #005

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.