Policja będzie wlepiać mandaty kierowcom i motorniczym? Zapłacą pasażerowie!

2020-03-26 11:16 Kinga Czernichowska, Patrycja Nawrocka

Od środy (25 marca) obowiązują nowe przepisy: oprócz zakazu wychodzenia z domu za wyjątkiem ważnych życiowych potrzeb jest jeszcze ograniczenie liczby pasażerów w autobusach i tramwajach. We Wrocławiu zadbać mają o to kontrolerzy, którzy nie będą sprawdzać biletów, a liczbę pasażerów, pracownicy Centrali Ruchu i kierowcy. Przedstawiciele MPK Wrocław są zaniepokojeni, że policjant może wlepić mandat kierowcy, jeżeli w autobusie czy tramwaju będzie za dużo osób. Czy tak rzeczywiście może być?

- W przypadku, gdy liczba pasażerów większej niż liczba dostępnych miejsc, uprzejmie prosimy o udzielenie pierwszeństwa pracownikom ochrony zdrowia. Liczę w tym zakresie na naszą solidarność i zrozumienie powagi sytuacji - apelował we wtorek wieczorem Krzysztof Balawejder, prezes MPK Wrocław. Ale na prośbach może się skończyć, bo wrocławianie z autobusów i tramwajów wciąż korzystają choćby po to, żeby dojechać do pracy.

Tymczasem w każdym pojeździe jednorazowo może podróżować liczba pasażerów równa połowie miejsc siedzących.

Szacunkowo oznacza to:
• 25 osób w autobusie przegubowym,
• 20 osób w autobusie solo,
• 10 osób w autobusie midi,
• 30 osób w tramwaju jednowagonowym,
• 20 w każdym wagonie tramwaju dwuwagonowego.

Kto ma to kontrolować? Kontrolerzy, pracownicy Centrali Ruchu i kierowcy. Jeżeli natomiast liczba pasażerów będzie większa niż ta wymagana, to kto poniesie odpowiedzialność za łamanie przepisów? Wśród pracowników MPK Wrocław pojawiły się nieoficjalne informacje, że może ona spoczywać na kierowcach.

- Nie wyobrażamy sobie w żadnym wypadku, aby motorniczy na przystanku wysiadał czy też liczył pasażerów czy wybierał osoby, które mogą wsiąść. Sytuacja jest też niewyobrażalna, jeżeli chodzi o tramwaj dwuwagonowy. Jak motorniczy ma skontrolować liczbę pasażerom w drugim wagonie? Szukamy rozwiązania. Jeden z pomysłów, który testujemy, to zaklejenie foteli. Nie wygląda to estetycznie. Zwróciliśmy się też do Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej o zaproponowanie innych rozwiązań - mówi Waldemar Węgłowski, przewodniczący związku zawodowego pracowników komunikacji miejskiej we Wrocławiu.

O stanowisko w tej sprawie poprosiliśmy wrocławską policję. Dariusz Rajski z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu uspokaja: - Nie ma takiej wykładni, która mówiłaby, że karani mają być kierowcy. Należy się zastanowić, kto jest sprawcą czynu: czy kierujący czy osoby, które wsiadają do autobusu czy tramwaju? Wszystko wskazuje na to, że jednak pasażerowie. Ale pamiętajmy, że jesteśmy na początku obowiązywania tych przepisów. Być może ta wykładnia zostanie doprecyzowana.

Którzy pasażerowie będą karani? 

- To nie będą ludzie z łapanki - zapewnia Dariusz Rajski. - Policja po rozmowie z kierowcą i pasażerami może ustalić, kto kiedy wsiadał. Z pewnością będzie to trudne. Na początku będziemy pasażerów tylko pouczać. Sytuacja, w której się znaleźliśmy, wymaga odpowiedzialności od nas wszystkich.

A co z ludźmi, którzy muszą dojechać do pracy? Czy mają "przepuścić" autobus? - Ta sytuacja wymaga również empatii ze strony pracodawców. Być może powinni zapewnić teraz swoim pracownikom dodatkowy transport - sugeruje Rajski.

MPK Wrocław nie przesłało nam jeszcze oficjalnego komentarza w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź z ich strony.

Koronawirus instrukcja postępowania

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.