Tereny po dawnym klubie sportowym

i

Autor: Ewa Sas

Zamiast pielęgnowania symbolu dzielnicy - kłótnia. Kolejne dyskusje o torze kolarskim na Pradze

2021-02-15 23:56

Jest już w rękach miasta, ale nadal - nie wiadomo co się na nim znajdzie. Mowa o terenie, gdzie znajduje się tor kolarski, należący niegdyś do Klubu Sportowego Orzeł. Aktywiści apelują - nie traćmy dziedzictwa Warszawy. Tak samo jak urzędnicy - chcą otwarcia tego terenu dla mieszkańców. Jednak na tym wspólne cele aktywistów i miasta się kończą.

Remont Stadionu Miejskiego w Rzeszowie z poślizgiem. Powodem pogoda

Nie przekreślajmy historii

Nowe Dynasy wciąż mają szansę stać się perełką Pragi Południe a nawet - całej Warszawy. Jednak w przyszłym roku tor kolarski przy Podskarbińskiej kończy 50 lat, z czego większość czasu był nieczynny. Jeśli ma służyć mieszkańcom - trzeba jak najszybciej podjąć działania w celu jego odbudowy. Skąd się wzięły Nowe Dynasy? Pierwotnie Dynasami nazywany był fragment Powiśla, gdzie mieściła się siedziba Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów, a także - tor kolarski. W latach 30. XX w. zostały one zabudowane budynkami mieszkalnymi. Aktywiści nie chcą, żeby otwarty w latach 70. przy ulicy Podskarbińskiej tor skończył tak samo, dlatego powołali inicjatywę Nowe Dynasy. - Tam były ogólnopolskie wyścigi, jeździły znane osoby, jak Czesław Lang. Tor ten zaprojektował inżynier Kalbarczyk. On również zaprojektował Stegny i tor łyżwiarski. Wszyscy kojarzymy Stegny z łyżwami, wszyscy tam chodzą. To jest takie znane miejsce, jest symbolem tej dzielnicy - mówi Stefan Gardawski z inicjatywy Nowe Dynasy - Tak samo dla Grochowa i Kamionka te Nowe Dynasy mogłyby być symbolem otwartego miejsca dla mieszkańców i kultury rowerowej, która się bardzo szybko rozwija.Zdaniem aktywisty tor jest taką perełką pośród dynamicznie zmieniającego się otoczenia Warszawy, które pod presją deweloperów traci na swoim wyjątkowym, niepowtarzalnym charakterze.

Jednak pielęgnacja przeszłości nie ma zamknąć tego terenu na mieszkańców. Wręcz przeciwnie. - Cały ten teren powinien zostać terenem zielonym, sportowo-rekreacyjnym dla mieszkańców. Miejscem otwartym, gdzie można by umieścić różne funkcje: siłownie plenerowe, place zabaw, ściany wspinaczkowe czy kawiarnie... Żeby to było miejsce integrujące mieszkańców, gdzie zachowamy tradycję kolarską - proponuje Gardawski.

Dzielnica: tor dostępny to tor przecięty

Także zdaniem władz dzielnicy ten teren powinien być otwarty dla mieszkańców - Odtworzenie obiektu tylko jako tor kolarski to byłyby gigantyczne koszty, a korzystać by mogła z niego wąska garstka osób. - mówi Michał Szweycer z urzędu dzielnicy Praga Południe.

Władze dzielnicy zaznaczają, że toru nie zamierzają zniszczyć, gdyż jest on zabytkiem. Prawda jest jednak taka, że to właśnie dzielnica wnioskowała o wykreślenie go z gminnej ewidencji zabytków. - To nie ma być skansen. Istotnym elementem jest to, żeby był swobodny dostęp na teren wewnątrz toru - mówi Szweycer - a to oznacza, że trzeba zrobić przynajmniej dwa tunele. Bez stworzenia wejść do wewnątrz tego toru nie ma możliwości udostępnienia tego obiektu szerszej publiczności.

Aktywiści obawiają się, że przerwanie ciągłości toru, nawet tunelami, otworzy drogę do nadużyć i zabudowania tego terenu. - Wypacza ideę zostawienia go. Po co nam obiekt, który jest poprzecinany jak salami - pyta retorycznie Gardawski. Los tego obiektu w najbliższym czasie zostanie przedyskutowany przez miejskich radnych a potem, już po raz drugi, poddany konsultacjom społecznym.