Varsavianiści przeciw sadzeniu drzew na zabytkowych ulicach - jakie mają powody?

2021-10-27 8:06
Aleja
Autor: pixabay.com Aleja

W Warszawie prowadzone są działania, żeby zasłonić drzewami zabytkowe obiekty. Takie działania to odcinanie się od historii miejskiej - powiedział varsavianista ze Stowarzyszenia Obrońcy Zabytków Warszawy Janusz Sujecki.

"Odcinanie się od historii miejskiej"

Środowisko varsavianistów nie zgadza się na zasłanianie zabytkowych obiektów drzewami i zielenią. "Takie działania to odcinanie się od historii miejskiej" - zaznaczył varsavianista Janusz Sujecki.

"Na ulicy Mokotowskiej planuje się zasadzenie dosłownie lasu i oczek wodnych, ulica Chmielna nam niedługo zniknie, ponieważ planuje się tam posadzenie dwóch szpalerów drzew, a dwupiętrowe kamieniczki znikną za tą ścianą drzew. Krucza jest zagrożona tym, że będziemy tam mieli pas lasu na środku" - wyliczył Sujecki dodając, że ulice Chmielna i Mokotowska są wpisane do rejestru zabytków.

Wyraził też zdziwienie, że nie protestują inni przewodnicy po Warszawie. "Jeżeli przewodnik pojawi się w przyszłym roku na placu Pięciu Rogów, to co on powie wycieczce? Wyciągnie zdjęcie Domu Braci Jabłkowskich i powie +tak tu stoi Dom Braci Jabłkowskich możecie go zobaczyć na zdjęciu, teraz są drzewa i już go nie zobaczycie+" - podsumował varsavianista.

Jak stwierdził, takie działania to odcinanie się od historii miejskiej. "Nie chcemy oglądać naszych zabytków w albumach. A tak to będzie wyglądało, bo będziemy chodzić po lesie i sprawdzać, jakie zabytki są za drzewami" - dodał.

Poradnik Zdrowie: pasożyty

Przykład ulicy Ząbkowskiej

Sujecki odał też przykład ulicy Ząbkowskiej, gdzie zaprojektowano posadzenie zieleni od ulicy Targowej. "Tak, żeby perspektywa Ząbkowskiej została całkowicie zasłonięta" - powiedział, dodając, że na szczęście pomysł upadł.

"Ktoś mógłby powiedzieć, że chodzi o troskę o zieleń i środowisko naturalne. Nic bardziej błędnego. W tym czasie wycięto robinię na podwórzu przy Ząbkowskiej 13, która była jeszcze na planach Lindleya. To było ponad stuletnie drzewo" - podkreślił. "Tak to teraz wygląda - tnie się zabytkowy drzewostan i planuje się wprowadzenie zieleni jako ekranu - czegoś, co zasłoni miasto, bo miasto to jest przeszłość, to jest historia. Wygląda to tak, jakby nasza historia była nam niepotrzebna" - podsumował.

Społeczni opiekunowie zabytków wyrazili we wrześniu swoje poparcie dla decyzji mazowieckiego konserwatora zabytków, który zablokował budowę woonerfu, czyli ciągu pieszo-jezdnego z ławkami i zielenią, na ulicy Środkowej na Pradze. Ich zdaniem, woonerf wykluczy zachowanie historycznego układu urbanistycznego ulicy. Wprowadzona zostanie zieleń, która zasłoni budynki i oś widokową ulicy. "A ławki i huśtawki zmienią ją w coś na kształt lunaparku, czy placu zabaw" - ocenił Sujecki. "To nie będzie już wtedy ulica zabytkowa" - dodał.

Woonerf to zapożyczenie z Niderlandów

Swoje poparcie wyraził także Tomasz Markiewicz ze Stowarzyszenia Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy. "Popieramy decyzję prof. Jakuba Lewickiego. W ten sposób nie dojdzie do precedensu, niejako rękami władz miasta, zniszczenia zabytkowego charakteru tej ulicy" - powiedział. Jak tłumaczył, woonerf to zapożyczenie przede wszystkim z Niderlandów, który wprowadza zieleń i uspakaja ruch na ulicach osiedlowych. "Nie rozumiemy, dlaczego takie pomysły są adresowane do starej części miasta, z autentyczną tkanką miejską, która przetrwała w dość dobrym stanie II wojnę światową. Dlaczego się tego nie robi na nowych osiedlach, tam jest miejsce na eksperymenty" - wskazał Markiewicz.

Źródło: PAP

Masz dla nas ciekawy temat lub jesteś świadkiem wyjątkowego zdarzenia? Napisz do nas na adres online@grupazpr.pl. Czekamy na zdjęcia, filmy i newsy z Waszej okolicy!

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE