Mokotów: przyjechał na policję, bo uderzono go w twarz na imprezie. Stracił prawo jazdy. Co się stało?

2020-02-14 11:45 A.D.
Kajdanki
Autor: Canva.com

Mokotowscy policjanci zatrzymali 28-latka, który przyjechał osobowym fordem na Komendę Policji przy ul. Malczewskiego, mając ponad jeden promil w wydychanym powietrzu. Mężczyzna zaparkował na wysepce, na środku jezdni przed budynkiem, ponieważ czym prędzej chciał zgłosić, że został uderzony przez innego mężczyznę w twarz na imprezie. Podejrzany stracił prawo jazdy i teraz grozi mu kara do 2 lat więzienia - czytamy na stronie policji z Mokotowa.

Takie zdarzenie warto zapamiętać. Policjanci zatrzymali 28-latka, który przyjechał osobowym fordem na Komendę Policji przy ul. Malczewskiego. Mężczyzna chciał zgłosić fakt naruszenia jego cielesności przez innego uczestnika imprezy, z której przyjechał. I chociaż do takiego zeznania policjanci podeszli poważnie, to ich uwagę przykuło raczej zachowanie i stan upojenia alkoholowego 28-latka. Zgłaszający nie posiadał wyraźnych obrażeń prócz zaczerwienionej wargi. Kiedy mundurowi wytłumaczyli, że mogą od niego przyjąć zawiadomienie, kiedy będzie trzeźwy, stwierdził, że nie będzie nic składał i nie jest zainteresowany oficjalnym zgłoszeniem, a przyjechał na Komendę samochodem, ponieważ chciał się po prostu poskarżyć. Okazało się, że mężczyzna zaparkował swoje auto na środku ulicy na powierzchni wyłączonej z ruchu. Wobec takiej sytuacji policjanci zbadali stan trzeźwości 28-latka. Wtedy okazało się, że miał ponad jeden promil alkoholu w wydychanym powietrzu!

Przyjechał się poskarżyć - może trafić do więzienia

Na stronie policji możemy przeczytać, co grozi 28-latkowi:

Mężczyzna stracił prawo jazdy. Natomiast po jego samochód przyjechał trzeźwy ojciec. Teraz, o dalszym losie nietrzeźwego kierującego, zadecyduje sąd. Grozi mu kara do 2 lat więzienia.