Szpital Miejski "pożyczy" miliony z kasy miasta

2021-10-14 23:11
Udar mózgu? Byle nie w Toruniu
Autor: Michał Kaproń

Czternaście i pół miliona złotych pożyczki powędruje do Szpitala Miejskiego. Po co szpital zadłuża się u swojego organizatora?

To środki, które były zaplanowane w budżecie miasta jako dotacja na pokrycie tegorocznych strat Szpitala Miejskiego. Podobne dotacje były normą w rozliczeniach między Gminą Miasta Toruń, a podległym jej Szpitalem Miejskim. Dwa lata temu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis obligujący samorządy do pokrywania strat podległych im jednostek jest niezgodny z ustawą zasadniczą. Od tamtej pory nie istnieje podstawa prawna do takiego działania.

Obecny stan prawny nie określa jakie kompetencje mają organy założycielskie w finansowaniu strat szpitali. Powoduje to, iż planowaną wcześniej decyzję o wsparciu dotacyjnym kwotą 14,5 miliona złotych Rada Miasta zamieniła na możliwość pożyczenia identycznej kwoty. Koniec spłaty określony jest na koniec 2023 roku. Pozwoli to na utrzymanie płynności finansowej lecznicy – mówił prezydent Torunia Michał Zaleski.

Przedstawiciele Miasta nie kryją, że działanie władz centralnych w tej kwestii pozostawia wiele do życzenia.

Jeżeli jest taki wyrok Trybunału, ustawodawca ma obowiązek skorygować przepis w ciągu 18 miesięcy, w przeciwnym razie traci on moc. W maju tego roku przepis stracił moc. My naprawdę długo się zastanawialiśmy, liczyliśmy na zmiany ustawowe, one się nie pokazały. Dziś jesteśmy w takiej sytuacji, że nie mamy podstawy prawnej, by przekazać szpitalowi pieniądze. Zapisujemy to więc jako pożyczkę. Rozważamy taką opcję, w której Szpital Miejski pozwie NFZ o zwrot tych środków. Jeśli je dostanie, odda je do kasy miasta. Jeśli nie, taką pożyczkę co do zasady można umorzyć – tak przyjęty mechanizm prawny tłumaczyła skarbniczka Torunia, Magdalena Flisykowska.