Co zrobić, gdy naszą drogę przetnie (niekoniecznie czarny) kot? [Kocie porady]

2021-07-31 21:16
Co zrobić, gdy naszą drogę przetnie (niekoniecznie czarny) kot? [Kocie porady]
Autor: Aleksandra Stasiorowska

Latem często wyjeżdżamy poza miejskie tereny, by rozkoszować się bliskością natury. Czasem nasz wyjazd zostaje zakłócony przez spontaniczne pojawienie się małej puchatej zguby. Co zrobić w takiej sytuacji? Odpowiada nam Aleksandra Stasiorowska – dyplomowana kocia behawiorystka i prezes Fundacji Kociniec Koci Sierociniec.

Pani Aleksandro, co powinniśmy zrobić kiedy niespodziewanie to zwierzę wybiera nas na swojego opiekuna?

Przede wszystkim zalecam odbycie kontrolnej wizyty u lekarza weterynarii – pomoże ocenić wiek, stan zdrowia, płeć i ogólną kondycję znalezionego kociaka, przy okazji sprawdzi czy zwierzę nie ma chipa i nie jest przypadkiem kocim dezerterem. Lekarz dobierze odpowiednie środki na odrobaczenie i odpchlenie naszego nowego życiowego kompana oraz ustali najbliższy termin szczepienia przeciwko chorobom zakaźnym. Kiedy już wyjdziemy, lekko skonfudowani, ze swoim kotem z gabinetu weterynaryjnego, to powinniśmy jak najszybciej zakupić kocią wyprawkę, by uniknąć nieprzyjemnych wpadek w domu.

Istnieje jakiś absolutny niezbędnik dla początkującego kociarza/kociary?

Na początek polecam zakup kuwety – otwarta czy zamknięta – to już zależy od naszych preferencji, ważne by była przestronna, stabilna, prostokątna i pozwalała na swobodne wykonanie wszystkich kocich obrotów podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych. Koniecznie zakupmy też specjalną łopatkę do kuwety, która ułatwi nam wybieranie zbrylowanego żwirku i kału. Wybór żwirku może być znamienny do końca kociego żywota, bo jak kot pokocha pewien rodzaj podłoża, to potem może w ostentacyjny sposób omijać kuwetę z innym żwirem. Najpopularniejsze rodzaje żwirku to: naturalne (drewniane, roślinne), bentonitowe oraz silikonowe. Starajmy się dobrać jak najdrobniejszą fakturę, bo raz, że maluszkom łatwiej będzie grzebać swoimi delikatnymi łapkami w piaskowym podłożu, dwa – mamy mniejsze szanse na odrzucenie naszej toaletowej propozycji. Osobiście polecam żwirek naturalny – jest ekologiczny, lekki, chłonny i nawet, gdyby naszemu kociakowi przyszło do głowy spróbować jak smakuje, mamy pewność, że nie zaszkodzi mu tak jak ten zrobiony ze sztucznego tworzywa.

Następnie zakupujemy miseczki – idealnym rozwiązaniem będą te ceramiczne – nie zmieniają smaku wody ani karmy, nie powodują kociego trądziku i są łatwe do utrzymania w czystości. Ważne, by miseczki do wody były na tyle szerokie, by kociak bez problemu mógł chłeptać wodę z całej powierzchni.

Trochę bardziej skomplikowaną operacją wydaje się wybór karmy dla naszego nowego lokatora...

Jeśli nie znaleźliśmy kocięcia kilkunastodniowego, które wymagałoby odkarmienia butelką, to po pierwsze – absolutnie nie podajemy mu mleka! Koty piją tylko wodę. Kupujemy za to mokrą karmę, najlepiej z jak najwyższą zawartością mięsa, w wyborze pomoże nam doświadczony sprzedawca w sklepie zoologicznym, jak i wyszukiwarka internetowa ze spisem wartościowych karm. Niekonieczne musimy kupować tę z napisem „dla kociąt” lub „junior”, bo wystarczy, że delikatnie rozgnieciemy karmę widelcem i wymieszamy z wodą, by miała ona konsystencję łatwą do przyswojenia przez kociego młodzika. Te rzeczy to absolutne minimum, które pozwoli przetrwać pierwsze dni w nowym miejscu bez większych komplikacji. Z czasem warto dokupić typowo kocie akcesoria, które pozwolą naszemu mruczkowi zaspokoić swój naturalny instynkt łowcy – wędki (z różnymi końcówkami), pluszowe myszki i plastikowe piłeczki, materiałowe, szeleszczące tunele i profesjonalny, stabilny drapak, który nie spadnie ani nam, ani naszemu kotu na głowę! Na początek wystarczy metrowy słupek do drapania, dzięki któremu kot oszczędzi nasze meble!

Kwestia posłania jest tak samo indywidualna jak nasz kot. Jeden będzie zachwycony, inny wzgardzi królewskim łożem i położy się na fotelu, parapecie czy po prostu wgramoli się do łózka.

Z takim kocim starter packiem możemy szykować się na niesamowitą przygodę, jakim jest bycie opiekunem jednego z najciekawszych zwierząt na Ziemi! A uwierzcie mi, będzie co opowiadać!

Jeżeli macie pytania dotyczące waszego kota czy macie z nim jakiś problem, to piszcie na adres torun@eska.pl. Aleksandra Stasiorowska – dyplomowana kocia behawiorystka i prezes Fundacji Kociniec Koci Sierociniec - postara się co sobotę odpowiadać na Wasze pytania. Więcej na temat działalności fundacji przeczytacie TUTAJ. Porady pani Aleksandry są dostępne także na jej profilu Facebookowym.