Tuchów: Koronawirus w klasztorze. Mieszkańcy boją się o swoje zdrowie [AUDIO]

2020-06-05 12:55 Justyna Świderska
Higiena maseczka rękawiczki
Autor: Justyna Świderska Mieszkańców Tuchowa czakają tygodnie wzmożonych restrykcji sanitarnych

Ta wieść gruchnęła na miasteczko jak grom. Sanepid potwierdził, że w Klasztorze Redemptorystów w Tuchowie wykryto przypadki COVID19. Bazylikę objęto kwarantanną, pod znakiem zapytania stoi organizacja dorocznego odpustu. Instytucje wdrażają reżim sanitarny. Tymczasem mieszkańcy boją się o swoje zdrowie.

Niektórzy mieszkańcy uważają, że luzowanie ograniczeń sanitarnych przyczyniło się do pojawienia się w Tuchowie ogniska choroby. W kościołach przestały obowiązywać limity wiernych, a po ulicach można chodzić bez maseczek. Trzeba zachowywać bezpieczne odległości i przestrzegać koniecznej dezynfekcji. Tymczasem wiele osób już o tym nie pamięta.

- Ja nadal noszę maseczkę, a do sklepu wkładam rękawiczki. Ograniczam wyjścia, a maseczkę zdejmuję tylko idąc na spacer z dzieckiem w miejsce, gdzie nikogo nie spotykam po drodze – mówi jedna z mieszkanek Tuchowa. - Natomiast widuję w sklepach osoby, które nie zasłaniają nosa i ust i nie korzystają z płynów do dezynfekcji. Uważam, że to luzowanie ograniczeń nastąpiło zbyt szybko – dodaje.

Koronawirus w Tuchowie - posłuchaj mieszkanek miasta

W związku z wykryciem ogniska COVID19 urząd miejski ograniczył do minimum bezpośredni kontakt z mieszkańcami, zaleca się załatwianie spraw telefonicznie. W Centrum Zdrowia Tuchów ograniczono na dwa tygodnie część świadczeń. Osobiste wizyty zastąpiły teleporady. Sami mieszkańcy też mobilizują bliskich i sąsiadów do dbania o bezpieczeństwo.

- Trzeba podjąć wspólną odpowiedzialność. Zwłaszcza za naszych bliskich, którzy są szczególnie narażeni, czyli osoby starsze i chore. Powinniśmy nadal nosić maseczki, które ograniczają ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa, dezynfekować ręce uczciwie, a nie tylko udawać, że się to robi. Zrezygnować ze spotkań towarzyskich a wyjścia ograniczać do minimum. Myślę, że w ten sposób poradzimy sobie z tą trudną sytuacją – zachęca kolejna tuchowianka.

Mieszkańcy, oprócz obaw o zdrowie, czują też smutek. Przyznają, że bardzo chcieli, by ich życie już wróciło do względnej normalności. Wszystko wskazuje jednak na to, że zamiast tego, czekają ich kolejne tygodnie wzmożonych restrykcji. Nie wiadomo, czy odbędzie się w tym roku tradycyjny Wielki Odpust. Wydarzenie, organizowane rokrocznie na początku lipca, zwykle przyciąga do Tuchowa rzesze wiernych z różnych zakątków Polski. Żadne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły. Tuchowianie nie ukrywają jednak, że to według nich zbyt wielkie zagrożenie bezpieczeństwa.

Przypomnijmy, w Tuchowskim klasztorze i Bazylice Mniejszej obowiązuje kwarantanna. Odwołano wszystkie msze i nabożeństwa. Sanepid poszukuje osób, które mogły mieć kontakt z osobami zarażonymi koronawirusem.