Brakuje czasu na rozmowy z pacjentami. Jak wygląda praca pielęgniarki w pandemii? [AUDIO]

2020-11-25 11:01 Justyna Świderska
Pielęgniarka kroplówka
Autor: rc-respect/Pixabay/cc0 Nie tylko robią zastrzyki. Pielęgniarki to również wsparcie dla pacjentów

Pracują na pierwszej linii walki z koronawirusem. Szczelnie zawinięte w kombinezony, maski i przyłbice przez pacjentów są nazywane kosmitkami. Podają leki, robią zastrzyki, myją, zakładają wenflony i wypełniają stosy dokumentów. Pielęgniarki mówią o wyczerpaniu fizycznym i psychicznym. Sprawdź, jak wygląda ich praca w czasie pandemii.

Zawód pielęgniarki to powołanie. Potrzebne są pokłady empatii, żeby z troską i fachową wiedzą podchodzić do każdego pacjenta. Dla nich pobyt w szpitalu, z dala od bliskich, to często traumatyczne przeżycie. Poza pomocą medyczną wielu chorych potrzebuje wsparcia psychicznego. Zwłaszcza teraz, gdy odwiedziny na szpitalnych oddziałach nie są możliwe ze względu na pandemię koronawirusa.

POSŁUCHAJ: O pracy w pandemii mówi tarnowska pielęgniarka - Anna Soprych

- Miałam takie doświadczenie. W nocy usłyszałam płacz pacjentki. Podchodzę, pytam co się stało, a ona prosi żebym została jej przyjaciółką, bo ona tu nie ma nikogo. Pacjenci czują się samotni i zagubieni. Pomoc pielęgniarek jest im potrzebna i w dzień i w nocy. Zwłaszcza teraz. Tymczasem przybyło tak wiele obowiązków, że pielęgniarkom brakuje czasu, żeby przyjść, usiąść na chwilę przy pacjencie, wziąć za rękę, porozmawiać, albo chociaż wysłuchać. To bardzo trudne – mówi Anna Soprych, pielęgniarka ze Szpitala im. św. Łukasza w Tarnowie.

Dlaczego warto montować czujki czadu?

Pandemia sprawiła, że wzrosło ryzyko pracy pielęgniarek. Obawiają się nie tylko o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich, ale także o to, czy podołają wszystkim obowiązkom, czy pomoc nadejdzie na czas. Dodatkowo konieczność korzystania z kombinezonów, masek i przyłbic znacznie utrudnia wykonywanie, często wymagających precyzji, czynności z pacjentami, takich jak wkłucie wenflonu czy cewnikowanie.

- Pacjenci czasem nazywają pielęgniarki kosmitkami, bo przychodzą ubrane w kombinezony ochronne. Dyrekcja dba, żeby pielęgniarki nie spędzały w tej odzieży ochronnej więcej niż trzy, cztery godziny, ale to i tak bardzo uciążliwe. Po takim dyżurze z ulgą zdejmuje się kombinezon. Jednak przechodząc na tzw. „czystą strefę” trzeba zająć się dokumentacją. To też zajmuje dużo czasu – dodaje Anna Soprych.

Mimo wszystkich trudów pracy w warunkach pandemii Anna Soprych zapewnia, że nie myślała o rezygnacji. Zapewnia, że to jej powołanie. Pielęgniarką chciała zostać już jako dziecko, kiedy pomagała swojej cioci – pielęgniarce, w wykonywaniu prostych zadań. Przyznaje, że sporo serca oddaje pacjentom, bo na tym też polega jej praca. Teraz, przebywając na zwolnieniu, zaangażowała się w organizację akcji „Obiad dla medyka – Tarnów”. Więcej o tej akcji piszemy TUTAJ