Opuszczony hotel w polskich górach? Wygląda jak gdyby ktoś o nim zapomniał! [ZDJĘCIA]

2019-11-30 18:00 Urbex by night
Opuszczony hotel w polskich górach
Autor: Urbex by night Urbex by night w opuszczonym hotelu

Na co dzień studiują, pracują, żyją normalnym życiem, ale... gdy zapada zmrok, zakradają się do miejsc, w które niewielu ma odwagę zajrzeć. Ekipa Urbex by night dotarła do wnętrza opuszczonego hotelu, gdzieś w polskich górach. Zobaczcie, co znaleźli pochodzący ze Śląska i Zagłębia eksploratorzy!

Końcówka października, dość ciepły jak na tę porę roku wieczór, żal byłoby go nie wykorzystać na wyprawę w miejsce, które zostało kilka lat temu zapomniane i opuszczone. Jedziemy na urba - dzwonię do reszty ekipy.  Urb, urbex - w tak potocznie nazywamy obiekty, które pozostają opuszczone i zapomniane. Znajdujemy się w górach i takich miejsc jest w okolicy sporo, decydujemy się jednak na jeden obiekt. Zabieramy latarki, sprawdzamy czy telefony są naładowane i ruszamy.

Po około 45 minutach jesteśmy na miejscu, widzimy dużą, choć nadgryzioną zębem czasu tablicę z ostatnią nazwą hotelu. W oddali majaczy budynek, na który słabo pada światło starej latarni... Ruszamy w jego kierunku, cicho, nie w strugach światła i starając się nie rzucać w oczy. Na terenie obiektu szukamy możliwości wejścia bez wyrządzenia szkód. Obchodzimy teren dookoła i jak się okazuje budynków jest 5, a każdy połączony ze sobą przeszklonym korytarzem.

W końcu znajdujemy uchylone okno, przez które wchodzimy do środka. Naszym oczom ukazuje się pokój, który wygląda jakby czas się w nim zatrzymał. Na szafce stoi telewizor, obok niego telefon, w sypialni zastajemy pościelone łóżka, w łazience przybory kosmetyczne. Zastanawialiśmy się dlaczego nie mamy ze sobą walizek do rozpakowania.

Przemierzając kolejne korytarze zauważamy, że każdy pokój wygląda podobnie, a co najważniejsze nie są one zdemolowane. Niestety takie miejsca szybko padają ofiarami podwórkowych artystów bądź osób, które lubią coś zniszczyć.

Tylko jeden pokój różnił się od pozostałych, miał swojego lokatora, który po wejściu do sypialni nas wystraszył. Co prawda nie ruszał się, ale na pewno nie spodziewaliśmy się go tam zastać. Widać, że niestety odszedł jakiś czas temu, jednak klimat tego miejsca sprawił, że stał się mumia i małym symbolem tego miejsca, więc zostawiliśmy trupa szczura w spokoju.

Po dość długim czasie docieramy do głównego budynku, w którym znajduje się sauna, barek z pięknymi skórzanym kanapami, recepcja - bardzo szykowna z zewnątrz, jednak w środku widać już ślady ludzkiej działalności, najwyraźniej ktoś czegoś tam usilnie szukał.

Na podłodze znajdujemy sporo dokumentów, kluczy, pocztówek. Dowiadujemy się jaką nazwę pierwotnie nosiło to miejsce oraz próbujemy oszacować, w którym roku zostało zamknięte. Kolejne pomieszczenie znajdujące się zaraz obok recepcji zrobiło na nas największe wrażenie. Stołówka wyglądająca jakby ledwo opuścili ją goście. Na stołach pełna zastawa, karta menu - aż chciałoby się coś zamówić.

Dalej przechodzimy przez kuchnię, w której znajdujemy wagę i sprzęty kuchenne. Na końcu korytarza dostrzegamy schody w dół prowadzące do piwnicy. Tam zastaliśmy sporo sprzętu zimowego, pralnię, w pełni wyposażony warsztat, biuro z komputerem ze śladami działalności ludzkiej, o czym świadczy straszny bałagan. Ostatnie z dokumentów znajdujących się w biurze pochodzą z 2011 roku, co może świadczyć o przybliżonej dacie zamknięcia tego miejsca. Dowiadujemy się też, że był to hotel i ośrodek szkoleniowo-wypoczynkowy z 55 miejscami noclegowymi.

W drodze powrotnej przez chwilę jeszcze siadamy przy stole na stołówce zastanawiając się dlaczego takie miejsce przestaje funkcjonować. Wracamy tą samą drogą którą weszliśmy pozostając pod ogromnym wrażeniem wymarłego hotelu. Zostawiamy za sobą ślady butów, a ze środka zabieramy jedynie zdjęcia, co serdecznie polecamy każdemu, kto zdecyduje się na odwiedzenie urbexów. Dzięki temu takie miejsca przez wiele lat będą wyglądać, jak zaklęte w czasie i rozbudzą wyobraźnię, nie popadając w ruinę i nie tracąc swego czaru.

TEKST i ZDJĘCIA: B.Gracjas, M.Konopka