Wyzwanie dla weterynarzy od mieszkańców Siedlec: kto podejmie rękawicę? [AUDIO]

2020-11-20 21:47 Monika Półbratek
Plakat akcji #wyciedoweta
Autor: Iwona Miłobędzka Plakat akcji #wycie do weta

„Wycie do weta” – to spontaniczna akcja społeczna mieszkańców Siedlec. Ma na celu stworzenie w mieście nocnej i świątecznej opieki weterynaryjnej, której obecnie brakuje. W nagłych wypadkach właściciele psów i kotów nie wiedzą, gdzie mogą się zgłosić po pomoc. Według organizatorów akcji, dobrym wyjściem będzie połączenie sił różnych weterynarzy z powiatu siedleckiego i stworzenie wspólnego grafiku.

– Mam dla Was wyzwanie, drodzy lekarze weterynarii z Siedlec! Podejmiecie rękawicę? Czy wspólnie z innymi lekarzami uda się Wam ułożyć grafik nocnej pomocy weterynaryjnej dla naszych zwierzaków? Pokażcie proszę, że potraficie uratować te nasze wyjce, którym choroby i wypadki przydarzają się nie tylko do 16.00 czy 20.00! Do tej pory nie został rozwiązany problem luki w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej nad zwierzętami w Siedlcach. Wielu ludzi, wielu moich znajomych jeździło po nocy z chorym lub rannym zwierzakiem, ale nie znalazło pomocy. Nikt nie odebrał telefonu. Rozumiem, że nie da się pracować ponad siły, dlatego wyjściem może być ich połączenie dla dobra zwierząt i ich ludzi, którzy przeżywają dramaty, szukając pomocy – apeluje Iwona Miłobędzka, inicjatorka akcji „Wycie do weta”.

Jako pierwszy, inicjatywę postanowił wesprzeć Gabinet Weterynaryjny Piesio, który na mocy umowy z miastem zajmuje się bezdomnymi zwierzętami z Siedlec i okolic. W świetle prawa takim zwierzakom miasto musi zapewnić opiekę także nocą i w dni świąteczne, z czego gabinet musi się wywiązywać. Często zdarza się, że pomaga także osobom prywatnym. Nie zawsze jednak ma taką możliwość.

– Mamy czasami jednego klienta w niedzielę, czasami pięciu, ośmiu lub dziesięciu. Gdybym wiedział, że będzie ich od pięciu do dziesięciu, to mógłbym opłacić dyżur jednemu z lekarzy, żeby zrobić taki nocny dyżur. Natomiast ze względu na to, że to jest taka liczba nieregularna, bo najczęściej to się łączy z tym, że np. dwa gabinety, które zwykle przyjmują wieczorem, nie odbierają telefonów, a my odbierzemy – to dla nas się to wszystko kumuluje wtedy (…) Chodzi o to, że to jest nieprzewidywalne (…). To jest dobry pomysł, żeby ludzie wiedzieli, gdzie mogą uzyskać pomoc, bo z całego powiatu ludzie tu przyjeżdżają w nocy. I z dalszych stron: także z Węgrowa, z Łukowa i z Łosic. Więc to miałoby sens, żeby to zorganizować weekendami, np. pierwszy weekend w miesiącu, drugi weekend w miesiącu itd. – wyjaśnia Paweł Prokopowicz, weterynarz z Gabinetu „Piesio”.

Gdyby taki weekendowy dyżur pełnił w danym tygodniu jeden gabinet na terenie całego powiatu, wszyscy właściciele zwierząt szukaliby pomocy w konkretnym miejscu. Byłoby to wygodne i dla nich, i dla weterynarzy. Ci, którzy mieliby taką możliwość, mogliby wtedy ewentualnie zatrudnić dodatkowych pomocników, dyżurujących w określonym czasie.O pomoc w szukaniu kolejnych lekarzy dla zwierząt z terenu miasta i powiatu, którzy chcieliby dołączyć do akcji, jej organizatorzy apelują do mieszkańców Siedlec.

– Drodzy siedlczanie, jeżeli choć raz zdarzyło Wam się szukać lekarza dla swojego pupila w nocy, to wiecie o czym mówię. Zgłaszajcie się, wspierajcie akcję, pisząc, rozmawiając z zaprzyjaźnionymi weterynarzami, z przyjaciółmi, ze znajomymi. Wiem, że czasy są trudne, ale może właśnie w takich czasach powinniśmy sobie pomagać! Zwierzaki pomagają nam przetrwać ciężkie chwile, więc pomóżmy im również! (...) Kto podejmie wyzwanie? – zachęca Iwona Miłobędzka.

Więcej informacji o tej inicjatywnie znajdziecie w wydarzeniu „Wycie do weta” na Facebooku oraz w załączonym poniżej materiale dźwiękowym.

Posłuchaj rozmowy z inicjatorką akcji społecznej "Wycie do weta" oraz pierwszym weterynarzem, który zechciał ją wesprzeć:
Ratują ryby ze zbiornika w Rydzynie