Straż Graniczna zatrzymała na granicy kradzionego kradzionego TIR - a [AUDIO]

2020-11-20 15:02 Anna Cichy
KRADZIONY TIR
Autor: BOSG w Przemyślu

Ciężarówka była zarejestrowana w Turcji. W trakcie kontroli okazało się, że może być kradziona. Sprawdź szczegóły na ESKA Przemyśl!

Przestępczość samochodowa to jedna z kategorii zdarzeń, z którymi funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej spotykają się dość często ochraniając podkarpacki odcinek granicy Unii Europejskiej. Przerzut kradzionych pojazdów za zewnętrzną granicę Strefy Schengen skutkuje tym, że takie pojazdy są już nie do odzyskania, dlatego tu kluczową rolę odgrywa doskonałe przygotowanie i wyszkolenie funkcjonariuszy Straży Granicznej w wykrywaniu tego typu przestępczości, ale także nowoczesny sprzęt, którym dysponują.

Od początku 2020 roku na podkarpackiej granicy państwowej funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymali ponad 60 podejrzanych pojazdów.

Co ciekawe, jest to spadek tego rodzaju zdarzeń o ponad połowę w stosunku do  analogicznego okresu roku ubiegłego.

16 listopada funkcjonariusze Straży Granicznej z przejścia granicznego w Medyce nie zezwolili na wyjazd z Polski ciągnika siodłowego zarejestrowanego w Turcji. Fachowe oko funkcjonariuszy dostrzegło ingerencję w pole numerowe tego pojazdu. Kierujący ciężarówką obywatel Turcji nie przyznawał się, że ma cos wspólnego z tym fałszerstwem. Wkrótce przerobienie numeru identyfikacyjnego VIN potwierdziły specjalistyczne urządzenia, a sprawę przejęła Policja.

- Turecki kierowca nie potrafił odnieść się do ujawnionego fałszerstwa. Twierdził, że pracuje dla firmy i wykonuje zlecenie wyjazdu na Ukrainę. Ponieważ zaistniało uzasadnione podejrzenie, że ciągnik siodłowy może być kradziony, dalsze prowadzenie sprawy przejęła Policja z Medyki. - powiedziała radiu ESKA Elżbieta Pikor, rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu.

Szacunkowa wartość pojazdu to ponad 200 tys. złotych.

POSŁUCHAJ o przestępczości samochodowej na podkarpackiej granicy, mówi Piotr Zakielarz z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej
Bracia zmarli na covid jeden po drugim. Pochowali ich na cmentarzu w Markach