Policja - Drogówka

i

Autor: Lubuska Policja Drogówka

Moto

Tych znaków drogowych nie zna większość kierowców. Co oznaczają?

2024-03-12 15:40

Znaki zakazu należą do tych najbardziej znanych kierowcom. Mają kształt koła, czerwoną obwódkę i białe lub niebieskie tło. Są jednak wśród nich dwa znaki, których nie zna większość kierowców, a brak wiedzy może kosztować jednorazowo ponad 750 złotych.

Tych znaków drogowych nie zna większość kierowców

Chyba nie ma kierowcy, które nie rozpoznałby zakazu zatrzymania się (B-36) lub postoju (B-35). Są jednak znaki bardzo do nich zbliżone, które wprawiają w osłupienie nie jednego kierowcę. Chodzi o znaki B-37 i B-38, które nie są w Polsce szczególnie popularna, niemniej pojawiają się coraz częściej na drogach, szczególnie na wąskich uliczkach. Wyglądają one niemal identycznie jak znak B-35 z tą jedynie różnicą, że widnieje na nich rzymska jedynka lub dwójka.

Co oznaczają znaki B-37 i B-38?

Znak B-37 znaczony rzymską jedynką zabrania postoju w takim samym zakresie, jak znak B-35 „zakaz postoju”, czyli trwającego dłużej niż minutę, lecz obowiązuje tylko w nieparzyste dni miesiąca. Znak B-38, oznaczony rzymską dwójką, obowiązuje w parzyste dni miesiąca. Co istotne, oba znaki nie obowiązują od godziny 21 do 24. Dzięki temu kierowcy mają czas na przeparkowanie samochodu, żeby uniknąć mandatu następnej doby. B-37 i B-38 stosowanie są zamiennie w celu udostępnienia jednej strony jezdni co drugi dzień, np. w celu wywozu śmieci, zaopatrzenia sklepów.

Co oznaczają znaki B-37 i B-38?

i

Autor: Wikipedia, Wikipedia

Warto znać znaki B-37 i B-38, ponieważ za ich nieznajomość można dostać mandat w wysokości 100 zł i 1 punkt karny. Zazwyczaj pod znakiem umieszczona jest tabliczka informująca o tym, że pojazd zostanie odholowany, a wówczas kierowca będzie musiał zapłacić dodatkowe 600 złotych. Do tego dojdą koszty policyjnego parkingu, który kosztuje około 50 złotych za dobę. Łącznie za nieznajomość znaków można zapłacić jednorazowo ponad 750 zł.

Oto najczęściej wybierane kraje na zimowy wypoczynek

Nowy fotoradar w Warszawie. Kierowcy mają się czego bać