Smutny Jarmark Zwierzyniecki. Nie dopisała ani pogoda, ani klienci

2021-05-02 12:21 KK
Jarmark Zwierzyniecki
Autor: Kuba Kusy

W sobotę przy al. Focha rozpoczął się Jarmark Zwierzyniecki. Na alejce przy Błoniach pojawili się sprzedawcy, kojarzeni z tradycyjnymi krakowskimi odpustami. Nie zabrakło wiec słodyczy, zabawek i rękodzieła.

W zamyśle urzędników, odpust miał być rekompensatą za odwołane z powodu pandemii tradycyjne odpusty na Salwatorze, Skałce, ulicach Prostej i Poległych w Krzesławicach.

Zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia odpustu sprzedawcy nie mieli jednak powodów do radości, bo klientów było jak na lekarstwo. Narzekali też na lokalizację i kiepską organizację.

Jeszcze nie ma klientów, stoję od 9.00 i nikt się nie pojawił. Jesteśmy od 3.30 rano i może z pięć osób przyszło. Tu w ogóle nie ma ludzi, tylko biegają. Nie ma kościoła, to nie ma klientów. Nasze sprzedawczynie spakowały się i odjechały, bo powiedziały, że nie mają się nawet jak załatwić. Żeby dojśc do toalety trzeba przejść kilkaset metrów. Zrobili nas na amen - narzekali.

Nieliczni klienci, którzy pojawili się w niedzielne przedpołudnie na jarmarku przyznawali, że pojawili się tam, by nieco wspomóc sprzedawców, w których kryzys uderzył wyjątkowo dotkliwie.

Przyszliśmy specjalnie zobaczyć, jak jarmark wygląda w tych pandemicznych czasach. Jest wesoło, kolorowo, kupujemy sobie krówki. Trzeba każdemu dać zarobić. Stoiska są te same, co na Emausie, czuję się, jakby były święta wielkanocne. Stwierdziliśmy, że żeby nie siedzieć w domu cały dzień, to się wybierzemy, żeby pomóc - mówili.

Udział w Jarmarku Zwierzynieckim zgłosiło się ok. 70 przedsiębiorców. Ze względów epidemicznych stoiska były rozlokowane w sporej odległości od siebie, a sprzedających i kupujących obowiązywał nakaz noszenia maseczek.

Bronisław Cieślak nie żyje. Wspominamy najlepsze sceny aktora