Krakowianie łamią izolację domową i chodzą do sklepu. Powód? Nie wierzą w koronawirusa

2020-11-20 13:18 Kuba Paduch, Radio Eska
Policja: uciekinierzy z izolacji domowej w Krakowie to nieco ponad 1% zakażonych
Autor: Komenda Główna Policji Policyjne kontrole izolacji czasami odbywają się w asyście żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

Koronasceptycyzm przyczyną opuszczania izolacji domowej przez zakażonych koronawirusem? Tak uważa doktor Lidia Stopyra, kierowniczka oddziału zakaźnego i pediatrii w Szpitalu Żeromskiego w Krakowie. Policyjne statystyki potwierdzają, że przypadki uciekania z izolacji się zdarzają i choć nie ma ich wiele, to jednak stanowią problem.

Ponad jeden procent Krakowian zakażonych koronawirusem opuszcza izolację domową. Tak wynika ze statystyk małopolskiej policji. Dwa dni temu funkcjonariusze skontrolowali w Krakowie 6,3 tys. osób poddanych kwarantannie. W 80 przypadkach policjanci nie zastali nikogo w domach.

Kwarantanna z WOT i aplikacją

Te przypadki naruszeń kwarantanny to nie tylko wyjście przed dom, przewietrzenie się tylko osoby idą na przykład do sklepu i mogą narażać innych. My nawet w takich sprawach analizowaliśmy monitoring, żeby to potwierdzić. To jest później dowodem w sprawie i sąd może tu nałożyć grzywnę do 5 tysięcy złotych - mówi młodszy inspektor Sebastian Gleń.

W skali województwa przy 30 tysiącach kontroli dziennie, policja nie zastaje nawet kilkuset osób. Zdaniem kierowniczki oddziału chorób zakaźnych i pediatrii w Szpitalu Żeromskiego, winny jest koronasceptycyzm.

Są takie osoby, które po prostu nie wierzą w koronawirusa. To jest największy problem dlatego, że kwarantanny, izolacje są po to, żeby opanować epidemię, a mamy teraz wciąż trudną sytuację i musimy dołożyć wszelkich starań, żeby wszystko działało - mówi.

Według lekarzy tak zwana "szara strefa" zakażeń - czyli osoby, które wykazują objawy choroby, ale decydują się nie zgłaszać tego służbom - jest właściwie nie do oszacowania.

W przypadku wielokrotnego łamania nakazu izolacji policja może skierować notkę o tym do Sanepidu. Ten z kolei może nałożyć na taką osobę grzywnę 30 tysięcy złotych.

„Oczywiście zastosowaliśmy odpowiednią procedurę - izolacja, kwarantanna oraz badania” – tłumaczył prezydent Torunia, Michał Zaleski