Kiss and Ride przed szpitalem im. Dietla. Przedstawiciele lecznicy: "Głupie i niestosowne"

2020-10-16 22:12 KK
Kiss and Ride
Autor: Kuba Kusy

Burza wokół postoju "kiss and ride" przed krakowskim szpitalem im. Dietla. Przedstawiciele lecznicy uważają, że ustawianie znaku, umożliwiającego maksymalnie pięciominutowy postój, w dobie pandemii jest niestosowne. Przedstawiciele miasta odpierają: nikt nie musi się całować.

Przedstawiciele szpitala twierdzą, że usytuowany w ścisłym centrum Krakowa szpital zmaga się z gigantycznymi problemami komunikacyjnymi. Brakuje miejsc postojowych dla pracowników i karetek, których podjazd został zajęty pod namiot polowy. 

Rekord w tłuczeniu kokosów | ESKA XD - Coś dobrego #6

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

W sytuacji zagrożenia epidemicznego, obciążonego szpitala, wokół którego nie można się zatrzymać, wprowadzenie rozwiązania kiss and ride, drażni, irytuje i sprawia, że jesteśmy sfrustrowani. Prosimy o radykalne działania, a nie pudrowanie, które w wymowie pandemicznej jest głupotą - stwierdza Marcin Mikos, wicedyrektor Szpitala im. Dietla w Krakowie.

Te radykalne działanie to - zdaniem Marcina Mikosa - wyłączenie z ruchu całego kwartału Dolnych Młynów-Krupnicza-Czsysta-Skarbowa. 

Wielokrotnie zwracaliśmy się z prośbą o zmiany. Nasze prośby są ignorowane. Powstają absurdalne rozwiązania, które nie są konsultowane ze szpitalem. O zmianie organizacji dowiadujemy wie, gdy pojawiają się firmy montujące słupki - zżyma się Mikos.  

Edyta Kruk, mieszkanka okolicy i jednocześnie radna Dzielnicy I ma inne zdanie. 

Faktem jest, że szpital jest niefortunnie usytuowany i miejsc ma mało. I dla pacjentów, i dla personelu i dla mieszkańców. Przyznam, że nie rozumiem o co ta afera. Miejsca kiss and ride będą służyły pacjentom tego szpitala. Wychodzą na przeciw ich potrzebom. Będzie można podwieźć osobę, będzie można ją odebrać, a to miejsce zawsze będzie. Oprócz pacjentów skorzystają też przedsiębiorcy, którzy będą mogli rozładować towary. Wielokrotnie rozmawialiśmy ze strażą miejską o furgonetkach stojących na ulicy i blokujących karetki - wyjaśnia. 

Sebastian Kowal z Biura Miejskiego Inżyniera Ruchu tłumaczy, że rozwiązanie jest dobre, a sam znak kiss and ride nie powinien wywoływać oburzenia.

To rozwiązanie zostało wprowadzone dlatego, żeby pracownicy i osoby, które muszą podjechać pod szpital nie musiały przez pół godziny szukać miejsca do zaparkowania w SPP. Znak to tylko znak. Nikt nikomu nie każe się całować - mówi. 

Dodaje, że szpital nie może spodziewać się tak radykalnych zmian w organizacji ruchu.

Reorganizację już wprowadziliśmy. Po jednej stronie szpitala wprowadziliśmy kilka miejsc dla pracowników. One są w SPP i trzeba za nie uiścić opłatę. Uchwała nie przewiduje bezpłatnego parkowania, a my musimy działać zgodnie z uchwałą. Na innej ulicy wprowadziliśmy 20-metrowy ciąg, by szpital mógł parkować karetki, bo jak wiadomo podjazd jest zajęty - wyjaśnia.

Posłuchaj o objawach zakażenia wirusem opryszczki zwykłej, czyli HSV. To materiał z cyklu DOBRZE POSŁUCHAĆ. Podcasty z poradami.