Mistrzowie Polski za burtą. Francuzi ograli w Kielcach ekipę Dujszebajewa

2021-04-08 0:04 MUR
Talant Dujszebajew, Łomża Vive Kielce
Autor: Cyfra Sport Talant Dujszebajew podczas meczu Łomża Vive Kielce - Flensburg

To koniec tegorocznej przygody Łomży VIVE Kielce w Lidze Mistrzów. Choć pierwszy mecz kielczanie wygrali 25:24, w rewanżowym starciu 1/8 finału przegrali u siebie z HBC Nantes 31:34.

- Nie możemy grać drugiej połowy tak źle, jak to zrobiliśmy dzisiaj - skomentował po meczu Talant Dujszebajew, trener drużyny. Ale gra kielczan już od początku nie napawała optymizmem. Brakowało skuteczności w ataku, a także konsekwentnej gry w defensywie, dzięki czemu rywale mogli wychodzić na czyste pozycje. Pierwszą odsłonę przyjezdni wygrali 15:13. 

W drugiej połowie szczypiorniści z Kielc odrabiali straty, wypracowywali sobie korzystny wynik, ale dość szybko go tracili na rzecz lepiej dysponowanych francuzów. Ostatnie kilkadziesiąt sekund należało do HBC Nantes, które przypieczętowało swój awans zwycięstwem 34:31. - Ten wynik jest za wysoki. To problem, jeśli w pierwszym meczu wygrywa się jedną, dwoma bramkami na wyjeździe. To niebezpieczny wynik. Nikt tego nie zrozumiał. Dlatego będziemy oglądać ćwierćfinałowy mecz Veszprem z Nantes w telewizji. Gratulacje dla rywali. Nantes zrobiło świetną robotę. Emil Nielsen zrobił ogromną różnicę w obu meczach - mówił trener Łomży Vive Kielce.

Trener kieleckiego klubu mówi tutaj o bramkarzu Nantes, który w Kielcach rozegrał rewelacyjne zawody. Po drugiej stronie barykady jest bramkarz Łomży VIVE Kielce, Andreas Wolff. Ten ma ogromne pretensje do samego siebie. - Nantes zagrało oba mecze doskonale. Myślę, że to ja jestem najbardziej odpowiedzialny za tę porażkę. Koledzy dzielnie walczyli, zdobyli 31 bramek, a straciliśmy 34. To ogromna liczba. Miałem tylko pięć odbitych piłek. Brakowało szczęścia. Przepraszam kolegów, że ich zawiodłem - powiedział golkiper żółto-biało-niebieskich.