Kieleccy sportowcy na kwarantannie

2020-03-25 22:40 MUR
bilard skowerski turkowski kapłan
Autor: PZBil

Obiecujące siódme miejsce w imprezie poprzedzającej mistrzostwa świata, wielkie oczekiwania, odwołanie zawodów z powodu pandemii koronawirusa, ewakuacja ze Stanów Zjednoczonych i ostatecznie 14-dniowa kwarantanna. Tak w największym skrócie prezentuje się cykl wydarzeń, jaki dotknął w ostatnim czasie Karola Skowerskiego oraz innych zawodników Nosanu Kielce.

Przypomnijmy, że w pierwszej połowie marca rozegrane zostały zmagania w ramach Pucharu Świata, jakie miały miejsce w Las Vegas. Wśród aż 128 zawodników znaleźli się również Karol Skowerski, Tomasz Kapłan oraz Michał Turkowski. Najlepszy wynik wśród Polaków osiągnął popularny „Skower”, który w bilardowej „dziesiątce” wywalczył rewelacyjnie siódme miejsce.

To miało być tylko preludium do rewelacyjnego występu w mistrzostwach świata, jakie miały się odbyć w tym samym miejscu tuż po zakończeniu zmagań w Pucharze Świata. Do tego jednak nie doszło, bo ze względu na pandemię koronawirusa, impreza została odwołana.

– Początkowo wszystko toczyło się normalnym trybem. Lecąc do Stanów Zjednoczonych mieliśmy informacje o krokach podejmowanych w Polsce polegających na ograniczeniu zgromadzeń, czy zamykaniu szkół, albo ograniczeń związanych z organizacją imprez sportowych. Jednak również w USA sytuacja zaczęła się zmieniać dość dynamicznie – mówi Skowerski. 

Warto zaznaczyć, że zawodnicy wylecieli z kraju na kilka godzin przed wydaniem przez rząd zaleceń o zaniechaniu brania udziału w zagranicznych wydarzeniach sportowych.

– Podczas rozgrywek wprowadzone zostały środki bezpieczeństwa. To dezynfekcja rąk na każdym kroku w hotelu, a także dezynfekcja sprzętu po każdym pojedynku. Regularnie czyszczone specjalnymi środkami były również stoły bilardowe. Grając w Pucharze Świata mieliśmy świadomość, że mistrzostwa mogą nie dojść do skutku – dodaje.

Tak się faktycznie stało – mistrzostwa świata zostały odwołane, zaś zawodnikom nie pozostało nic innego, jak powrót do Polski. Jednak to nie było takie łatwe. Zawodnicy, którzy znajdowali się w Las Vegas, nie mogli skorzystać z wyczarterowanego samolotu „Lot do domu”, więc postanowili wrócić do kraju na własną rękę.

– Na tamten moment nie było wyczarterowanych lotów z zachodniego wybrzeża. Wróciliśmy do Europy, ale samolotem dolecieliśmy do Berlina. Stamtąd już na „kołach” dojechaliśmy do Polski. Zaliczyliśmy przesiadkę w Nowym Jorku i tam było już widać, że coś się dzieje. Powoli zamykały się wszystkie punkty gastronomiczne. Dało się odczuć, że Amerykanie na poważnie wzięli całą tę sytuację – opowiada Karol Skowerski.

Na miejscu czekała ich 14-dniowa kwarantanna. Zawodnicy jeszcze przez kilka dni będą odizolowani od świata zewnętrznego.