Miłosz Kopica, Maria Dąbek i Monika Mierzejewska na sesję Rady Miasta przyszli z transparentem

i

Autor: fot. mz

Kalisz bez deklaracji o „wolności od nienawiści”. Zabrakło jednego głosu

2020-02-27 17:23

Kalisz bez uchwały o „wolności od nienawiści”. Zabrakło jednego głosu. 10 radnych z Koalicji Obywatelskiej i Lewicy było za, przeciw 11 radnych z PiS oraz stowarzyszeń Wszystko dla Kalisza i Samorządny Kalisz. Dokument klubu radnych Koalicji Obywatelskiej nie wszedł nawet do porządku obrad, ale i tak wywołał ostrą dyskusję.

Radni PIS kontrowali, że podstawą wzajemnego szacunku jest dialog, a „nienawiść” jest także po stronie środowisk lewicowych – dowodził radny Artur Kijewski, przytaczając komentarze z mediów społecznościowych.

- Jeżeli ktoś z was będzie poszkodowany i zgłaszacie to na policję, to będę pierwszy, który powie, że macie rację, bo to jest właściwe miejsce. Natomiast apele nic nie dają. Podstawą jest dialog i rozmowa. To daje szacunek, nie papierek.

Zdaniem Elżbiety Dębskiej, taka deklaracja może tylko „eskalować nienawiść”.

- Jeśli mówimy o uchwale z takim tytułem, to od razu dajemy sugestię, że ta nienawiść jest i zapewne będzie. Zresztą wystarczyło spojrzeć na fora internetowe, jeszcze przed dzisiejszą sesją, gdzie już przelewało się sporo tej nienawiści. Ta uchwała z tym słowem będzie tę nienawiść eskalować.

Radna PiS dodała, że nie mamy wpływu na czyjąś narodowość czy wyznanie, a w przypadku orientacji seksualnej występują „defekty natury”, które „były, są i będą”. Według Elżbiety Dębskiej, podstawowym dokumentem, który chroni praw wszystkich Polaków, jest konstytucja, a w razie kłopotów – trzeba szukać pomocy u państwowych instytucji. Przeciwko nazywaniu „defektem” innych orientacji seksualnych zaprotestowała Kamila Majewska z Lewicy. Radna podkreśliła, że wszelka orientacja „jest to coś naturalnego, takich właśnie nas natura stworzyła”. 

Dyskusji przysłuchiwali się przedstawiciele środowisk lewicowych, którzy na sesję przyszli z transparentem o treści „Nie bądź obojętny”. Ich zdaniem, Radę Miasta dyskusja o szacunku i tolerancji po prostu przerosła.

- Faktycznie, po każdej stronie znajdą się osoby, które używają mowy nienawiści; ale to nie znaczy, że nie można przyjąć uchwały, która tę nienawiść z każdej strony potępi. To nie była nasza inicjatywa, a radnych, którzy dostrzegli taką potrzebę, a my to doceniliśmy, bo dla nas jest to niezmiernie istotne, żeby w Kaliszu każdy czuł się szanowany

- mówi aktywistka Maria Dąbek. Miłosz Kopica z „Wiosny” Roberta Biedronia dodaje, że zablokowanie uchwały to „policzek”.

- Brak mi słów. Przez cały rok działaliśmy na rzecz właściwie wszystkich. To, co wydarzyło się dzisiaj, to policzek w naszą stronę. Liczę, że może następnym razem się uda. Będziemy walczyć dalej.

Według Dariusza Grodzińskiego z Koalicji Obywatelskiej, odrzucenie projektu uchwały to przyzwolenie na nienawiść w przestrzeni publicznej.

- W Kaliszu rośnie zjawisko ksenofobii, rośnie zjawisko nienawiści. Nie chcemy być z tym identyfikowani jako miejska społeczność. Chcemy mieć jasną deklarację, że Kalisz jest miastem przyjaznym, otwartym, nie dyskryminuje. Fakt niepodjęcia tego tematu niestety rzutuje w drugą stronę i świadczy o nas, o władzach samorządowych bardzo źle.

Przygotowany przez klub Koalicji Obywatelskiej dokument był odpowiedzią na upolitycznione i homofobiczne kazanie wygłoszone w jednym z miejscowych kościołów, a także na atakujący osoby LGBT+ baner umieszczony w miejskiej przestrzeni.