Olimpia Grudziądz

i

Autor: Damian Pieczonka Pogrom w Grudziądzu. Stal Mielec wygrywa z Olimpią

Blamaż Olimpii Grudziądz na inaugurację rundy. Przegrała ze Stalą Mielec 0:5 [AUDIO]

2020-03-01 14:28

Piłkarską wiosnę podopieczni Jacka Trzeciaka rozpoczęli tragicznie. Po 5 minutach przegrywali 0:1, a do przerwy 0:2. Gola po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył Mateusz Mak. Podwyższył Krystian Getinger. Po zmianie stron po golu dołożyli Prokić, Żyro oraz Nowak.

Olimpia Grudziądz:

Lewandowski, Kamiński, Augusto, Duriska, Kona, Handzlik, Ciechanowski, Frelek, Szywacz, Van Haaren, Bogusławski.


Stal Mielec:

Primel, Mateusz Żyro, Domański, Urbańczyk, Prokić, Mak, Stasik, Michał Żyro, Nowak, Getinger, Lisowski.


5' Mak 0:1

31' Getinger 0:2

48' Prokić 0:3

52' Żyro Michał 0:4

70' Nowak 0:5

To był trudny początek dla gospodarzy. Przez pierwsze minuty goście wysokim pressingiem nie pozwalali wyjść biało-zielonym ze swojej połowy. Bartosz Nowak z Mielca próbował dwóch prostopadłych podań w głąb pola karnego. Pierwsze przechwycił obrońca Olimpii Łukasz Bogusławski. Za drugim razem, piłka wyszła na rzut rożny. I to właśnie po pierwszym stałym fragmencie gry, defensywę biało-zielonych oszukał Mateusz Mak, który głową w polu karnym przedłużył piłkę, a ta wpadła do bramki. Chwilę po stracie bramki, pierwszą ofensywną akcję zawiązali gracze z Piłsudskiego. Damian Ciechanowski wbiegł prawym skrzydłem i dośrodkował do Augusto ale ten strzelając głową nie zdołał skierować piłki do bramki. W kolejnych minutach znowu dominowali piłkarze Stali. Groźną akcję lewym skrzydłem zainicjował Krystian Getinger, który podał piłkę do aktywnego od początku spotkania Nowaka. Bartosz Nowak próbował potem strzału na bramkę, podawał i rozpoczynał z rzutu wolnego. Każda z jego akcji niosła spore zagrożenie. Po kwadransie goście cofnęli się i pozwolili na grę grudziądzanom. W 20 minucie z prawej strony boiska dobrym dośrodkowaniem popisał się Sebastian Kamiński ale tuż przy pierwszym słupku dobrze ustawiony był Mateusz Żyro -stoper Stali Mielec. Olimpia próbowała sforsować defensywę rywali. Świetnie piłkę odebrał Damian Ciechanowski. Pokonał kilkanaście metrów i dośrodkował ale w polu karnym czujny był Wojciech Lisowski.

Około 25 minuty znów groźnie prezentowali się prowadzący w spotkaniu piłkarze gości. Szansę na podwyższenie rezultatu miał Michał Żyro strzelając z dystansu, a następnie Andreja Prokić, który po indywidualnej akcji zmylił stoperów i oddał strzał na bramkę. W obu przypadkach dobrze wybronił Lewandowski. Biało-zieloni swoją szansę mieli w 30 minucie po bezpośrednim strzale z rzutu wolnego. Ricky Van Haaren posłał piłkę minimalnie obok słupka.

Niebywałą nieporadnością wykazali się gracze Olimpii, którzy pozwolili zaskoczyć się strzałem Krystiana Getingera. Po jego nie najmocniejszym uderzeniu piłka bez problemów przeszyła szyki obronne grudziądzan i odbijając się o słupek wtoczyła do bramki. Goście prowadzili od 31 minuty 0:2. Podrażnieni wynikiem gospodarze, jeszcze w końcówce I połowy próbowali go podreperować. Ciechanowski, jako kapitan drużyny znów wziął ciężar gry na siebie. Dobrze wypatrzył wbiegających w pole karne partnerów ale po dośrodkowaniu z akcji nic nie wszyło. Chwilę po tym na strzały zdecydowali się kolejno Szywacz oraz Van Haaren.

Drugą połowę lepiej zaczęli piłkarze z Mielca. Krótko po wznowieniu gry oddali niegroźny strzał na bramkę Lewandowskiego, jak również wywalczyli rzut rożny. W 48 minucie dobitkę wykorzystał Andreja Prokić, podwyższając wynik na 0:3.

Popis swoich umiejętności tak jak w pierwszej części meczu pokazywał Nowak. Najpierw wymusił stratę Ciechanowskiego, a potem podał do Tomasiewicza, który po wejściu na boisko spróbował swojej pierwszej szansy. To był tylko początek tego, co wydarzyło się chwilę później.

Michał Żyro w 52 z dystansu nie dał szans bramkarzowi Olimpii. Kibicom biało -zielonych powoli puszczały nerwy, kierując do prezesa słowa dezaprobaty. Po 4 minutach od straty czwartego gola, trener Jacek Trzeciak zdecydował się na pierwszą zmianę. Momo zastąpił Kamińskiego. W 59 minucie po dośrodkowaniu Szywacza, po strzale głową Konrada Handzlika nie udało się pokonać Damiana Primela. Strzał z daleka Dominika Frelka też okazał się nieskuteczny. Parę chwil po tym, w opałach był Lewandowski ale dobrze przypilnował słupka i wybił piłkę na rzut rożny po strzale Macieja Domańskiego. Piłkarzom Stali wyraźnie było mało. 8 minut po wejściu na boisko częściowo udaną akcję zaliczył Momo ale zdołał minąć tylko jednego z obrońców. Honorowego gola mógł strzelić Konrad Handzlik. Będąc w polu karnym oddał strzał wprost w bramkarza. Sekundy po wejściu na boisko Piotra Janczukowicza była kolejna szansa dla Olimpii, jednak o niepowodzeniu zadecydowało słabe przyjęcie piłki tuż przed bramką gości. Grudziądzanie mieli kilka szans na zmianę rezultatu. Walczył Augusto ale tuż po jego szarży skutecznością wykazali się rywale. W 70 minucie na 0:5 podwyższył Bartosz Nowak.

Jedną z ładniejszych akcji zagrali Momo z Szywaczem tyle, że bramkarz z Mielca wciąż pozostawał niepokonany. To nie był dobry dzień dla biało-zielonych. W polu karnym faulował Ciechanowski, a sędzia podyktował rzut karny. Jedenastki na gola nie zdołał zamienić Domański, który posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. W ostatnich sekundach meczu paradą popisał się jeszcze bramkarz Olimpii Szymona Lewandowski.

-Jacek Trzeciak, trener Olimpii po meczu: Ani przez moment nie byliśmy w stanie zagrozić Stali Mielec. Narzuciła swoje warunki gry. Przez cały mecz nie mieliśmy atutów, nic nie funkcjonowało. Winię sam siebie, żaden zawodnik nie ponosi odpowiedzialności. Uczulałem chłopaków, że ten pierwszy mecz będzie trudny. Żaden ze sparingów nie przypomina meczów mistrzowskich.

Olimpia Grudziądz -Stal Mielec 0:5.

Komentarze po meczu Olimpia Grudziądz -Stal Mielec