Bydgoscy restauratorzy pomagają choremu Filipkowi

2021-07-19 16:30 Lidia Rachwalska
Bydgoscy restauratorzy pomagają choremu Filipkowi
Autor: jarmoluk/CC0/pixabay.com

Karafka, La Rosa oraz catering Równowaga w pudełku przekażą 5 procent czerwcowej sprzedaży netto na operację wszczepienia stymulatora oddechu!

Filip Rotaru przyszedł na świat z zespołem wrodzonej ośrodkowej hipowentylacji, potocznie nazywanym klątwą Ondyny.

To rzadka choroba genetyczna. W czasie snu może dojść do zaprzestania oddychania, a w konsekwencji może to doprowadzić do śmierci.

Maluszek ma 21 miesięcy. Jego rodzina zbiera pieniądze na operację wszczepienia stymulatora oddechu.

- Kiedy zasypia, przestaje oddychać… W każdej chwili może mu zabraknąć tchu, a wtedy na reakcję będę miała kilka sekund. Chwila dłużej bez tlenu może doprowadzić do tragedii… Chcę walczyć o przyszłość i życie mojego dziecka! Chcę dać Filipkowi i naszej rodzinie możliwość spokojnego snu dającego odpoczynek i regenerację sił, a nie rosnące zagrożenie. Świadomość tego, że mogłabym stracić synka, jest dla mnie nie do zniesienia! Najgorsze jest jednak to, że ratunek przed konsekwencjami tej potwornej choroby został wyceniony na ogromną cenę. Operacja wszczepienia specjalnego stymulatora oddechu to koszt ponad pół miliona złotych! Nie mogę zdobyć takiej kwoty, nasza rodzina sobie z tym nie poradzi! – pisze mama Filipka na portalu siepomaga.pl.

Zbiórkę dla małego Filipa postanowili wesprzeć bydgoscy restauratorzy.

Właściciele restauracji Karafka i La Rosa oraz cateringu Równowaga w pudełku postanowili przekazać 5 procent czerwcowej sprzedaży netto na operację wszczepienia stymulatora oddechu.

Pandemia koronawirusa ich też nie oszczędzała. Trzeba było podejmować wiele trudnych decyzji, ale dzięki zaangażowaniu całego zespołu, udało się przetrwać i teraz restauratorzy chcą pomagać innym.

Podkreślają, że w czasie lockdownu zapomnieliśmy o naszych innych problemach zdrowotnych, również dotyczących dzieci.

- Chciałem wymyślić coś, co będzie miało taki jakby synergiczny efekt nie tylko dla nas, ale stworzy coś dobrego. Ja akurat mam takie doświadczenia, że straciłem jedno dziecko, drugie miało duże problemy zdrowotne. Udało się z tego wyjść, więc mam takie po prostu doświadczenia, że warto pomagać, bo nigdy się nie wie, kiedy będzie się po tej drugiej stronie - mówi Tomasz Szopiński, współwłaściciel restauracji.

Zachęca bydgoszczan do przyłączenia się do zbiórki, która na portalu www.siepomaga.pl potrwa do końca września.

- Podliczamy wynik. Jest to 5 procent generowanych przychodów z restauracji i cateringu i będzie to kwota blisko 20 tysięcy złotych, może trochę wyższa. Po weekendzie będziemy robić przelew - dodaje Tomasz Szopiński.

Zbiórka dla Filipka odbywa się TUTAJ.

Każdy może się przyłączyć! Trzymamy kciuki!