Fryzjerstwo po nowemu. Trzeci etap odmrażania gospodarki pozwala na uruchomienie salonów branży beauty

2020-05-19 7:54 Katarzyna Graboń
W salonie fryzjerskim po nowemu
Autor: Katarzyna Graboń

Fryzjerzy tną na nowych zasadach Po blisko dwóch miesiącach można wreszcie legalnie pójść do fryzjera. Klientów czekają jednak spore zmiany

- Pandemia dała nam w kość. Przez prawie dwa miesiące nie pracowałyśmy, dlatego tak bardzo się cieszymy, że wreszcie możemy wrócić do "normalności". Od kilku dni telefony się urywają - przyznaje Magdalena Łoboz, która wraz ze wspólniczką od kilkunastu lat prowadzą salon fryzjerski w Żywcu.
- Ta nowa "normalność" w niczym nie przypomina tego, co pamiętamy sprzed pandemii. Nowe zasady, nowe wymogi - wszystko się zmieniło - przyznaje nasza rozmówczyni.

Fryzjer po nowemu. Jakie panują zasady?

- Jest inaczej, zgodnie z nowymi wytycznymi, obsługiwany będzie wyłącznie jeden klient, i dopiero kiedy zakończymy i zdezynfekujemy narzędzia oraz fotel - będzie mogła wejść kolejna osoba - przyznaje właścicielka.
Takie procedury będą powodować, że salon będzie mógł obsłużyć dużo mniej osób. - Kiedyś, przy wymagającej koloryzacji w międzyczasie mogłyśmy wykonać kolejne zabiegi u kilku klientek - teraz to niemożliwe. Jedna osoba, od początku do końca, dezynfekcja i... dopiero zapraszamy kolejną - tłumaczy.
- Każdy klient od teraz będzie umówiony na konkretną godzinę. Przy wejściu będziemy mierzyć temperaturę, a także będziemy prosić o wypełnienie krótkiej ankiety - tłumaczy. - To teraz niezbędne elementy przy wizycie u fryzjera - dodaje nasza rozmówczyni.
By fryzjerki mogły zadbać o bezpieczeństwo klientów i swoje - do pracy przystępują teraz w pełnym zabezpieczeniu jednorazowym. -Teraz nasze wyposażenie to nie tylko nożyczki, ale również i przyłbica, rękawiczki jednorazowe, a dodatkowo jednorazowe peleryny. Po każdej osobie - niezbędna dezynfekcja wszystkich sprzętów, a nawet foteli - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

U fryzjera nie napijemy się kawy ani herbaty

Klientka nie może już liczyć na to, że w salonie napije się aromatycznej kawy czy herbaty. Nie powinna także korzystać z telefonu komórkowego. - Dodatkowo wszystkie rzeczy osoby która do nas zawita powinny wylądować w jednorazowym worku, by nie miały styczności z drobiazgami innych klientów - zaznacza jedna z właścicielek żywieckiego salonu.
Do tej pory nieco inaczej to wyglądało. - Klientki wpadały do nas nie tylko po to by coś zmienić w wyglądzie, ale i aby zrelaksować się, a nieraz także pogadać o swoich kłopotach. Fryzjer to przecież też psycholog - śmieje się Magdalena Łoboz.

Dwa miesiące bez fryzjera. Do salonów ustawiają się kolejki

Mimo pandemii, ceremonie ślubne odbywały się... Panny młode musiały przecież wyglądać najpiękniej... - Tak, podziemie fryzjerskie działało... - przyznaje z uśmiechem Magdalena. - Klientki bardzo chętnie w tym czasie, zapraszały nas na kawę - oczywiście musiałyśmy odmówić, bo to kwestia odpowiedzialności - przyznaje nasza rozmówczyni. - Patrząc jednak na ludzi poruszających się po mieście - ktoś musiał profesjonalnie chwycić za nożyczki. No chyba, że wszyscy mają tak zdolne siostry - dodaje z uśmiechem.

Sporo klientek dzwoniło tez do nas, po porady - ot choćby w jaki sposób poradzić sobie z odrostem. Oczywiście doradzałyśmy, instruowałyśmy. Część pań, podejmowała wyzwanie domowej koloryzacji... Teraz będziemy ratować te domowe próby - ale spokojnie, poradzimy sobie. Teraz już działamy - kwituje nasza rozmówczyni.

Fryzjerzy po nowemu - co się zmienia?