1,5 - roczny Wiktorek z Bełchatowa walczy o życie. Serduszko malca gaśnie!

2020-11-26 17:31 RR
Bełchatów: 1,5 - roczny Wiktorek WALCZY O ŻYCIE. Serduszko malca gaśnie!
Autor: arch. prywatne

Trwa heroiczna walka o życie 1,5-rocznego Wiktora Kruszyńskiego z Bełchatowa. Malec zmaga się ze skomplikowaną wadą genetyczną serca, a jego rodzice błagają o pomoc w zbiórce pieniędzy na operację. Ta jest możliwa, ale w Stanach Zjednoczonych i kosztuje astronomiczną kwotę. By pomóc chłopczykowi potrzeba aż 9 milionów złotych. W obliczu takiej kwoty rodzice są bezsilni.

Wiktorek, jak sami mówią o nim jego rodzice to „ich wymarzony synek”, jest trzecim dzieckiem Magdy i Piotra Kruszyńskich z Bełchatowa. Informacja o wadzie serca ich chłopca spadła na nich jak grom z jasnego nieba, kiedy pani Magda była w 29 tygodniu ciąży. Po przyjściu na świat, doszły jeszcze bardziej szokujące fakty, u Wiktorka stwierdzono rzadką, genetyczną chorobę - Zespół Wiliamsa. Rozpoczęła się heroiczna walka lekarzy o życie chłopca. W 3. tygodniu życia Wiktorek został zakwalifikowany do operacji plastyki łuku aorty i zwężeniu tętnicy płucnej.

- Nasze serca pękały, gdy zobaczyliśmy go po operacji. Był cały siny, napuchnięty z otwartą klatką piersiową, w plątaninie kabli podłączonych do urządzeń, które ratowały mu życie - wspominają rodzice.

Po 9 miesiącach nieustannych lekarskich wysiłków i walki o życie chłopca, rodzice przygotowywali się, by wraz z synkiem opuścić Centrum Zdrowia Matki Polki. Wtedy małego Wiktorka zaatakowała mykoplazma, infekcja dróg oddechowych była na tyle poważana, że niemowlę zamiast do sióstr w domu, trafił na intensywną terapię. Niezbędna była intubacja i wprowadzenie w śpiączkę farmakologiczną. Na domiar złego rodzice usłyszeli od lekarzy, że ich synek może nie poradzić sobie z infekcję.

- Płakaliśmy i prosiliśmy Boga, żeby i tym razem synek wygrał tę nierówną walkę. Udało się! Wiktorek znów nam pokazał, że ma waleczne serduszko - mówią rodzice chłopca.

Wiktorek okazał się być walecznym pacjentem i przezwyciężył chorobę. W końcu po dziewięciu miesiącach rodzice mogli opuścić szpital z chłopcem. Niestety kilka miesięcy później, kolejne badanie przyniosło fatalne wieści. Okazało się, że jego aorta w sercu nie rośnie i jest wciąż zbyt wąska. Rodzice podkreślają, że dzięki lekarzom ich dziecko wciąż żyje. Jednak usłyszeli od nich, że mały Wiktorek kolejnej operacji może już nie przeżyć.

- Niestety kolejnych dwóch lat serce już nie wytrzyma. Jeśli nic nie zrobimy nasz synek umrze - mówi Piotr Kruszyński.

Teraz rodzina ma światełko w tunelu - w poszukiwaniu skutecznej terapii dla Wiktora rodzice nawiązali kontakt z prof. Tomem Collinsem. Leczenie Wiktora jest możliwe w amerykańskiej klinice w Stanford, ale jest bardzo kosztowne - szacowany koszt operacji to 9 milionów złotych.

- Bez Waszego wsparcia nie jesteśmy w stanie uzbierać tak kolosalnej sumy, od której zależy życie Wiktorka, dlatego prosimy Was, Ludzi dobrej woli o pomoc, udostępnianie i wpłacanie symbolicznej złotówki. Nie pozwólmy, aby ten śliczny uśmiech zgasł! - apelują rodzice Wiktorka.

Do tej pory udało się zebrać ponad 500 tys. zł. To kropla w morzu potrzeb, bo aby operacja doszła do skutku trzeba uzbierać 9 milionów. Zbiórka jest dostępna na siepomaga.pl. Rodzina utworzyła także stronę na Facebooku, z licytacjami na rzecz małego Wiktorka

Co robią zwierzęta, gdy nikt nie patrzy? Dziki i ryś złapane w fotopułapkę